- Najlepiej zacznij od początku - zaśmiał się, patrząc mi w oczy.
- Masz rację, a więc zaczęło się od tego że wpadłam na pomysł, aby przeglądnąć zdjęcia i sms'y i... I tam było tyle rzeczy związanych z tobą... Praktycznie każda.
- Czyli...
- Wierzę ci we wszystko co mówiłeś. No w końcu, raczej w przeciągu kilku godzin, nie zhackował być mojego telefonu, prawda?
- Prawda - zaśmiał się.
- Harry...
- Tak?
Raz się żyje. Pocałowałam go. Nie protestował, wręcz przeciwnie. Przez pocałunek dało się wyczuć że się uśmiechał.
- Ja, przepraszam, chyba... Nie powinnam - powiedziałam.
- Przestań, tęskniłem za tym.
Zaśmialiśmy się. Zapominając o sytuacji postanowiliśmy spędzić miło czas. Włączyliśmy jakąś komedię, i tak zleciały nam dwie godzinki. Potem jeszcze gadaliśmy, i w sumie wyszłam od niego o 22. Oczywiście nie pozwolił mi jechać samej, więc zawiózł mnie pod sam dom. Sam fakt że wiedział gdzie mieszkam, jeszcze bardziej dawał mi do zrozumienia że kiedyś coś musiało nas łączyć.
- No to... Do jutra?
- Do jutra - powiedziałam, pocałowałam go w policzek i wyszłam.
Kiedy byłam pod drzwiami dostałam od Harr'ego sms'a o treści "Tęsknię xx". Zaśmiałam się do telefonu i weszłam do domu. Nikogo nie było, tylko na stole w kuchni była kartka.
" Kochana córciu! Pojechaliśmy do hotelu, przecież Ty też masz swoje sprawy :) Nami się nie przejmuj, jutro się zobaczymy. Kochamy Cię! x "
Poszłam się wykąpać, i poszłam spać.
* następnego dnia *
Obudziły mnie poranne promienie słońca. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegar. 09:32, niedziela. Nie mam ochoty na dalsze ślęczenie w łóżku. Wstaję, i idę do łazienki. Myję głowę i ubieram się w moje legginsy w norweski wzorek, białą koszulę bez rękawów, szare Vans'y, czarną torebkę ozdabianą ćwiekami i bransoletki (klik). Pomalowałam się troszkę mocniej niż zwykle i postanowiłam wyjść na zakupy. Pojechałam na Oxford Street, moim pierwszym celem był Primark. Nie znalazłam tam nic ciekawego, i postanowiłam pojechać do Westfield'a. Tam zawsze jest ciekawie. Ponownie zamówiłam taxi, i skierowałam kierowcę do mojej ulubionej galerii. Zapłaciłam i wysiadłam. Zaczął dzwonić mi telefon. To mama. Odebrałam.
- Hej mamo.
- Cześć córciu, co robisz?
- W Westfieldzie jestem, a wy?
- My dopiero wstaliśmy - zaśmiała się - a ty już na zakupach.
- No wiem, wiem.
- Dobra, to potem się zdzwonimy, a tymczasem szalej!
- Ok, pa mamo.
- Pa.
Ona zawsze poprawiała mi humor. Ruszyłam w głąb sklepów.
Po dwóch godzinach buszowania, postanowiłam zajrzeć do Starbucks'a po kawę. Tam spotkałam Harr'ego.
- Hej - powiedziałam.
- O Jessie! Hej - przytulił mnie.
Pogadaliśmy, i stwierdziliśmy że przejdziemy się razem po galerii. Czas, bardzo miło spędzony.
______________________________________
Heeej :3
40 dyszki! I tyle wyświetleń i wszystkiego, medżik, medżik, medżik!
Dobra, ode mnie to tyle, jestem umówiona na randkę z matematunią :)
paa xx .
Opowiadanie, z One Direction w roli głównej. Zapraszam do czytania i komentowania! :) xx
niedziela, 28 października 2012
niedziela, 21 października 2012
Chapter 39 .
Obudziła mnie pielęgniarka która właśnie weszła do sali oznajmiając mnie że dzisiaj mnie wypuszczą. Chwyciłam telefon i spojrzałam na godzinę. 06:07. Po chwili do sali wszedł lekarz.
- Dzieńdobry pacjentko! Za 10 minut przewieziemy panią na ostatnie badania kontrolne i potem jest pani wolna! Jednak w każdą niedzielę musi pani się udawać do psychologa tu w szpitalu. Ale pani mama pani wszystko przekaże.
- A gdzie ona jest? I gdzie mój brat? I tata?
- Wszyscy czekają na panią w poczekalni.
Uśmiechnął się i wyszedł. Ponownie sięgnęłam po telefon. Niewiem jakim cudem był żywy... Po tym wypadku. No ale cóż! Działał i miał się dobrze. Coś mnie olśniło... ZDJĘCIA! W ten sposób mogę sobie wszystko przypomnieć! te wszystkie sms'y, nagrania... Początkowo weszłam w zdjęcia. Pierwsze jakie było to ja i Harry... Całujący się. Reszta zdjęć była podobna. Obejrzałam wszystkie nagrania, lecz jedno było wyjątkowe. Powiedział tam jak bardzo mnie kocha i że mnie nie opuści. Przejrzałam już wszystkie zdjęcia i nagrania, weszłam w wiadomości. Od mamy, taty, Camille swoją drogą nie wiem kim jest, postanowiłam je przejrzeć. Chyba się przyjaźniłyśmy... Przeglądałam dalej. Nagle natknęłam się na wątek z Harry'm. Dużo tego było... Zaczęłam od początku. To było jak historyjka z wybrakowanymi elementami. Po 10 minutach czytania weszła pielęgniarka, aby skierować mnie na badania kontrolne. Odłożyłam telefon i poszłam za nią. Tam pobrali mi krew, dali ostatnią dawkę leków, odłączyli kroplówkę, i ponownie mogłam udać się do sali, jednak musiałam się już spakować. Dokończyłam czytać sms'y z których wynikało że rzeczywiście byliśmy razem. I było również widać że bardzo mu na mnie zależało. Postanowiłam się ubrać. Wyjęłam z mojej torby mój sweterek w azteckie wzory, czarne rurki, białe Martens'y, i czarne dodatki (klik). Pomalowałam się tak jak dawniej, i wyprostowałam włosy. Dopakowałam ostatnie rzeczy, podziękowałam lekarzom i skierowałam się do rodziny.
- Witajcie kochani!
- Jessie! - krzyknęli wszyscy. - Jakie plany?
- A wasze?
- My? My pewnie pojedziemy do hotelu, rozpakujemy się i pojedziemy na zakupy a ty?
- Jaki hotel? Tu macie klucze do mojego mieszkania, a adres znacie, ja w sumie nie mam pla... Albo... Muszę dzisiaj załatwić jedną sprawę, więc wrócę jakoś wieczorem, a jutro urządzimy sobie "rodzinny dzień", dobrze?
- Oczywiście, ale napewno nie będziemy przesz...
- Weź przestań mamo, jesteśmy rodziną!
Uściskałam ich mocno, i rozdzieliliśmy się. Co miałam do załatwienia? Musiałam wyprostować sprawę ze Styles'em. Tak bezdusznie go potraktowałam... I choć narazie nic sobie nie przypominam to wiem że bardzo się kochaliśmy. Wzięłam taksówkę i podałam mu adres który miałam w sms'ie. Nieważne że była 07:00 rano! Musiałam jak najszybciej z nim porozmawiać. Zapłaciłam, podziękowałam i wyszłam z auta. Bogu dzięki klatka była otwarta! Teraz tylko po schodach na czwarte piętro i mieszkanie 17! Pukam do drzwi. Nic. Pewnie śpi. Ponownie. Nic. Dzwonię dzwonkiem który zauważam. Nic. Dzwonię ponown... O ktoś otwiera! No tak to pewnie on... Chyba że pomyliłam drz...
- Hej Harry - uśmiechnęłam się.
- Hej J.. Jes... Jessie.
Był w samych bokserkach i koszulce. I dość zaspany.
- Ja chciałam pogadać.
- Tak, jasne, proszę, wejdź. Usiądź na kanapie ja zaraz przyjdę.
Zrobiłam jak powiedział i czekałam myśląc od czego zacząć. Przyszedł po zaledwie minucie.
- Co się stało?
- Więc, ten.. No.. Ja.. Kurcze nie wiem od czego zacząć...
____________________________________
No i jest 39!
Wiem, wiem lubicie kiedy przerywam w takich momentach :D
Cóż! MOŻE ten tydzień będzie fajny ponieważ nie mam fizyki :) I może coś w tygodniu napiszę jednak nic nie obiecuje!
Jak już sami odkryliście, dałam funkcję "anonimowych komentarzy" czyli teraz może komentować KAŻDY :) (i hejtować :D)
Do następnego <3
piątek, 12 października 2012
Chapter 38 .
Przenieśli ją do samolotu na noszach. Wciąż musiała być pod opieką kroplówki. Byliśmy w dość zadbanym samolocie. Znaczy, był nowoczesny, lecz typowo "szpitalny"... Czeka nas teraz 5 godzinna podróż.
***
Rodzina Jessie czekała na nas w szpitalu St. Thomas. Nareszcie mogłem ich poznać. Tylko szkoda że w takich okolicznościach... Kiedy dotarliśmy na miejsce, odwieźli Jess do jej sali. Poczekałem z jej rodzicami na korytarzu. Na szczęście jej mama umiała angielski...
- Dzieńdobry, ja jestem Harry. Chłopak Jessici - powiedziałem podając dłoń.
- Bardzo mi miło - uśmiechnęła się jej mama.
Potem przywitałem się z jej ojcem i bratem. Byli bardzo mili. Po 15 minutach wpuścili nas do sali. Postanowiłem jeszcze poczekać na korytarzu. Przez szybę obserwowałem łzy. Sam nie wiedziałem czy szczęścia z zobaczenia jej, czy nieszczęścia z powodu wypadku... Który w sumie sam spowodowałem... Jak ja mogłem do czegoś takiego dopuścić? Dlaczego mnie nie mogło to spotkać? Dlaczego ona? Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos mamy Jessici.
- Harry wejdź, Jessie chciała z Tobą porozmawiać - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem uśmiech i wszedłem do sali. Zobaczyłem ją śmiejącą się wraz se swoim bratem. Bardzo ucieszył mnie taki widok. Widok jej uśmiechu. Spojrzeli na mnie, po czym mama, ojciec i brat Jessie wyszli z sali co sprawiło że zostałem z nią sam na sam. W sumie to byłem trochę zdziwiony że nie chciała teraz spędzić czasu z rodziną... Usiadłem na krześle obok łóżka.
- Więc... - zaczęła.
- Tak?
- Harry... Ja nie chcę cię ranić ale... Ja ciebie poprostu nie pamiętam... - była smutna, ja również.
- Czyli...
- Chyba tak...
Uśmiechnąłem się przez łzy i wyszedłem z sali rzucając tylko ciche dowidzenia do niej i do jej rodziców. Postanowiłem odebrać auto i pojechać do domu... Moje życie poległo. Mam dość. Wszystkiego i wszystkich. Była, jest i będzie miłością mojego życia. To się nie zmieni. Nigdy. Lekarze pozwolili mi wyjść tylnym wyjściem ze względu na paparazzi. Odrazu skierowałem się do taksówki. Podałem ulicę i w ciszy przemierzaliśmy deszczowy Londyn. Dojechaliśmy na miejsce, szybko odebrałem auto i ze szklankami w oczach pojechałem do domu. Otworzyłem dom i z płaczem usiadłem na kanapie. Może to frajerstwo ale naprawdę teraz gówno mnie to obchodzi. Tak bardzo chcę ją odzyskać... Choć nie mam szans. Boże Styles! Pozbieraj się! Jesteś facet a nie cipa! Napisałem do chłopaków że u mnie wszystko "ok" i nalałem sobie szklankę wody. Włączyłem laptopa. Jessie i ja na tapecie. Łzy znowu napłynęły do moich oczu. Ona... Ona była dla mnie wszystkim... Wszystkim co dotychczasowo dawało mi szczęście. Oczywiście poza fanami i zespołem. Ona była najważniejsza. Choć znaliśmy się tak krótko... Ja... Ja poprostu MUSZĘ ją odzyskać. Nie wiem jak. Nie wiem kiedy i nie wiem gdzie. Ale muszę.
___________________________________
Hej kochani. Pewnie znienawidzicie mnie za te rozdziały, i ogółem że nie dodaje, ale przelewam myśli na... W tym przypadku do internetu. No. Gimnazjum jak zwykle jest straszne. Co tam u Was? Zastanawiam się czy nie kończyć bloga... Cóż. Do następnego rozdziału! x
http://ask.fm/stylesbitch
http://ask.fm/stylesbitch
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)