piątek, 23 listopada 2012

Chapter 44 .

Weszliśmy szczęśliwi do domu. Nie mogłam sobie nawet wyobrazić że za dwa tygodnie będę na najpiękniejszej wyspie świata!
- Robimy kolację? - spytał Harry.
- Zamówmy chińszczyznę - uśmiechnęłam się.
- Skąd taka zmiana u ciebie?
- Ponieważ wiem że lubisz chińszczyznę - pocałowałam go. 
Złożyliśmy zamówienie. Położyłam się na kanapie. Kilka sekund potem nademną znalazł się Harry. 
- Ciężki jesteś wiesz?
- A na tobie się fajnie leży.
Zaczęliśmy się całować. Po chwili sięgnęłam po pilota. Włączyłam MTV. Akurat leciało What makes you beautiful.
- Ooo, patrz kogo ja tu widzę! 
- Przełącz to.
- You don't know you're beautiful! - śpiewałam.
- Przełącz albo zrobi się niemiło.
- That's what makes you beautiful!
- Przegięłaś.
Zaczął mnie łaskotać. Widział że działa to na mnie jak na prąd, ale że na mnie siedział i był o 100 razy silniejszy, miał przewagę.
- Dobra, przełączam! Widzisz piosenka się już skończyła, błagam przestań! - krzyczałam przez śmiech.
- Teraz to wiesz, kara musi być.
Po 5 minutach uratował mnie dzwonek do drzwi. Harry poszedł otworzyć. To jedzenie. Zapłacił, podziękował i zamknął drzwi. 
- Tym razem ci się udało, ale następnym razem tak szybko nie odpuszczę.
Harry podał mi jedzenie, rozsiedliśmy się na kanapie. Postanowiliśmy oglądnąć jakiś film który wybierał Harry. Wybrał "Chernobyl Diaries" ponieważ żadne z nas jeszcze tego nie oglądało. 

Narazie nic ciekawego się nie dzieje. Weszli do budynku w którym "coś jest". Harry mnie objemował, choć wiedział że się nie boje. Zaraz zas...
- Aaa! - krzyknęłam.
Wtuliłam się w Harr'ego.
- No co, przecież nudne - zaśmiał się.
- No ale jak mi takie gówno kurwa wyskakuje nagle, to się nie dziw!
- Ale to był zwykły niedźwiedź - nadal się śmiał.
Ogarnęłam się i wtulona w Hazzę, nadal oglądałam film.


Dobra, całkowicie zmieniam zdanie o tym filmie. Jest dosłownie, zajebisty. Ubrałam się moją piżamę (klik), i poszłam do łóżka. Harry miał u mnie swoją piżamę, więc nie było z tym problemu. Przyszedł po 10 minutach.
- Jessie, widziałaś moją koszulkę?
- Nie, jeśli nie ma jej w szafie, to nie ma jej wogóle. 
- No to śpię bez koszulki - zabawnie poruszył swoimi brwiami.
Położył się koło mnie. Przytuliłam się do niego. Zasnęłam w jego objęciach.


Obudziłam się o 10:30. Tym razem Hazzy koło mnie nie było. Choć dało się usłyszeć jego głos z kuchni. Nucił "Busy" Olli'ego Murs'a. Wstałam, i skierowałam się do kuchni. Okazało się że robił naleśniki.
- Dzieńdobry kucharzu.
- Hej kochanie.
Pocałował mnie. 
- Idź się ubrać i wogóle, a potem tu przyjdź, dobrze?
- Okej.
Nie mam pojęcia o której on wstał, ponieważ już kończył smażyć naleśniki, a był ubrany. Śpioch ze mnie. Dzisiaj nie robiłam nic z włosami, więc miałam złote fale. Ubrałam się w moje azteckie leggins'y, jeans'ową koszulę, czarna biżuteria, i do tego postanowiłam założyć czarne Campbell'ki, i czarny skórzany plecak (klik). Pomalowałam się tak jak zwykle, tzn. róż na policzki, podkład, kreska, tusz i pomadka z Channel. Wybiła 11:00. Poszłam do kuchni gdzie przy stole czekał na mnie Harry z naleśnikami.
- Ślicznie wyglądasz.
- Dzięki - odpowiedziałam na komplement.
Zajęłam się jedzeniem tych pyszności. Potem jeszcze się trochę powygłupialiśmy, i Harry odwiózł mnie na spotkanie z mamą. Czekała na mnie wraz z tatą i moim bratem. Podeszłam do nich i dosiadłam się do stolika.
- Hej wszystkim.
- Cześć, słuchaj chodzi o to że chcielibyśmy abyś skończyła studia.
- No wiem, mówiliście mi to już.
- Więc od września zaczynasz chodzić na Uniwersytet Cambrige i studiujesz psychologię - dokończył mój ojciec.
- CO?! Nie mam zamiaru stąd wyjeżdżać! I co? Psychologia? Nigdy w życiu, a pozatym mam już 18 lat i sama mogę decydować o moim życiu!
- Mówiłem ci - powiedział Max do mamy.
- Nie zniszczysz sobie życia jakimś chłopakiem i byciem stylistką!
- Jakimś chłopakiem?! Harry to chłopak którego kocham nad życie! A to kim będę w życiu nie powinno cię interesować aż tak bardzo ponieważ to moje życie! - odszczeknęłam się ojcu.
- Nie kłóćcie się - wtrąciła mama.
- Tylko to chcieliście mi powiedzieć?
- Tak.
- W takim razie miłego lotu, pozdrówcie rodzinę i nie będzie żadnego Cambridge. Żegnam.
Powiedziałam wychodząc z restauracji. Wzięłam taxi i pojechałam do domu. Przekluczyłam drzwi. To co tam zobaczyłam było jednym z najgorszych widoków. Harry... On... Trzymał jakąś dziewczynę za policzki, prawie ją pocałował... Póki nie zobaczył mnie...
- Jessie...
- Nie... Wyjdź. Ty też - powiedziałam do dziewczyny.
- Daj mi wyjaśnić - prosił.
Wypchnęłam ich za drzwi i zamknęłam dom. Osunęłam się po drzwiach z płaczem. 
- Jess! Proszę otwórz! Daj mi to wyjaśnić! Błagam! - krzyczał waląc w drzwi.
Moje życie powoli zamieniało się w piekło.

______________________________________________

Tak jak mówiłam, jest rozdział! :D

Ba dum!

Nienawidzę być chora. x_x

ASK <--jeśli macie jakieś pytania ;)

czwartek, 22 listopada 2012

Chapter 43 .

* oczami Jessici *

Nie wiedziałam za bardzo co mam robić. Czy stracić dziewictwo teraz, z Harry'm, czy jeszcze poczekać... Spojrzałam mu w oczy. Iskrzyły niczym fajerwerki. Zagryzłam wargę i wróciliśmy do dzikich pocałunków...

No cóż... Grzeczną dziewczynką to ja już nie jestem. Jeśli wiecie o czym mówię. Leżę wtulona w jego tors. Jestem trochę zmęczona.

Obudził mnie Harry który jak zwykle bawił się kosmykami moich włosów. Byłam w świetnym humorze. Pewnie ze względu na wczorajszy wieczór.
- Dzień dobry - powiedziałam zachrypniętym głosem.
- Ooo, kogo ja słyszę! Panią śpię do 11 i nie pozwalam się ruszyć z łóżka! - zaśmiał się.
- Co?
- No właśnie to! Jest godzina 11, a ja nie mogę wstać!
- Czemu?
- Bo jak chciałem to tak mocno zaciskałaś ręce że nie dało się ruszyć - zaśmialiśmy się.
- Co dzisiaj robimy?
- Cóż jak się sprężysz to możemy pojechać w bardzo interesujące miejsce poza Londynem.
- Daj mi 15 minut - zerwałam się z łóżka prosto do łazienki, ale po chwili namysłu wychyliłam głowę zza drzwi - no dobra, 20.
- Mam u ciebie jakieś rzeczy?
- Tak, poszukaj w szafie.
Wzięłam szybki prysznic, wyprostowałam włosy, ubrałam się w moje jedne z najkrótszych, kremowe szorty, bluzkę z długim rękawem która odsłania 1/3 brzucha, vansy w panterkę, biżuterię, moją ulubioną torebkę z Channel i Ran Bany (klik). Pomalowałam dzisiaj tylko rzęsy. Gotowa wyszłam z łazienki. Harry już był gotowy do wyjścia. Stwierdziliśmy że zjemy w Mc, czy czymś takim.
- A gdzie mnie wywozisz? - spytałam wchodząc do jego czarnego BMW.
- Niespodzianka kochanie - uśmiechnął się.
Odjechaliśmy. Po jakichś 10 minutach drogi zajechaliśmy do Mc, kupując tam kawę i sporo przekąsek. Zawsze byłam przeciwna takiego typu jedzeniu, ale jak Styles się uprze, to nie ma odwrotu. Pojechaliśmy dalej. Kiedy byliśmy już na przedmieściach Londynu wyciągnęłam mojego IPhone'a i zaczęłam robić nam zdjęcia. Harry robił naprawdę zabawne miny więc zdjęcia wyszły wprost świetnie. Potem zadzwonił mi telefon. Ściszyliśmy radio i odebrałam.
- Hej mamo.
- No cześć córcia, słuchaj, przełożyli nam lot. Za dwa dni wylatujemy, mogłabyś się z nami jutro spotkać?
- Jasne! Może o 12:00 przyjedz...
- Nie, ty przyjedź do naszego hotelu, dobrze?
- Okej, to do jutra, pozdrów wszystkich, pa!
- Pa, kochanie, buziaki!
Nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
- Coś się stało? - spytał Harry.
- Nie, mama chce się ze mną jutro spotkać.
- To chyba dobrze - uśmiechnął się.
- No wiem.
Harry ponownie podgłośnił radio. Właśnie leciała piosenka Nicki Minaj Pound The Alarm. Oboje mieliśmy świra na punkcie tej piosenki. Z odsłoniętym dachem, regulatorem na full i moim telefonem w ręce jechaliśmy przez pola. Po godzinnej drodze dojechaliśmy do jakiegoś lasu. Wjechaliśmy w jego głąb. Zamknęłam na chwilę oczy i odchyliłam głowę do tyłu. Miałam ciemno przed oczami, jednak po zaledwie kilku sekundach nastało przed nimi "wielkie oświecenie". Otworzyłam oczy i moje oczy ujrzały jeden z najpiękniejszych widoków w całym życiu. Wielkie jezioro, łąka... Oaza spokoju. Nie było tam nikogo poza nami. Odstawiliśmy auto tuż koło jeziorka, wysiedliśmy z niego i wyjęliśmy z auta koce. Ogółem urządziliśmy sobie piknik. Położyłam się na kocu, po chwili poczułam na sobie Harr'ego. Zdjęłam okulary, otworzyłam oczy i moim oczom ukazał się mój chłopak szczerzący się do mnie. Zaczęliśmy się całować. 
- Wiesz, że bardzo cię kocham? - powiedział.
- Harry... Ja ciebie też. Po tym co razem przeszliśmy - uśmiechnęłam się gładząc go po policzku. 
Pocałował mnie. Ale tak zupełnie inaczej, jakby moje usta były stworzone z najdelikatniejszej tkaniny na świecie.
- Czas na... JEDZENIE! - zaśmiałam się.
Harry poszedł po fast food'a i zaczęliśmy się objadać w towarzystwie telefonów. A raczej aparatów w telefonach. Co chwila jedno z nas robiło sobie zdjęcie. Przeważnie głupie. Jednak jedno wyszło nam ślicznie i postanowiliśmy że je wywołamy. Kiedy zjadłam McFlurry, położyłam się na kocu, mówiąc że już się najadłam. Podwinęłam rękawy w bluzce. Było dzisiaj wyjątkowo gorąco. Poczułam jak Harry na mnie siada.
- Co ty wyprawiasz? - spytałam.
Podwinął mi bluzkę i powiedział:
- Jeśli nie umiesz się sama żywić muszę ci w tym pomóc! Zobacz jaka z ciebie chudzina! 
Zaśmiałam się głośno.
- No już! Aaaammm! - mówił starając się nakarmić mnie frytką. 
Zjadłam jedną, a drugą zjedliśmy wspólnie. Całując się. Potem wróciliśmy do strzelania sobie głupich fotek. Moja ulubiona ze wszystkich, którą mam na tapecie, to ta na której Harry i ja jesteśmy złączeni w pocałunku. Po 30 minutach Harry stwierdził że idziemy się pokąpać do jeziora. Oczywiście zaprzeczyłam. Ale że jest ode mnie silniejszy nie miałam zbyt wiele do gadania.
- Daj mi chociaż ściągnąć ubrania! - powiedziałam, a on tylko zrobił minę "pedofila".
Zostałam w samej czarnej, koronkowej bieliźnie.
- Mmm... Podoba mi się taki zestawik - zaśmiał się.
- Weź się nawet nie odzywaj! Sam prawie goły latasz! - był w samych bokserkach.
Wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną do jeziora. Bogu dzięki było bardzo płytkie. Sięgało mi do kolan. 
- Zimno!
Ochlapał mnie.
- No i dobra.
Było mi strasznie zimno. Wyszłam z wody, i owinęłam się kocem. Słyszałam jak Harry do mnie idzie. Oczywiście nie byłam na niego obrażona, bo nie ma o co, ale troszkę zła owszem.
- Kochanieeee...
Ukucnął przy mnie i podniósł mnie za podbródek.
- Wiesz jak mi zimno przez ciebie?
- No przestań.
Przytulił mnie i pocałował w czoło.
- Jesteś głupi.
- Też cię kocham - pocałował mnie.
Ubraliśmy się i ponownie położyliśmy na kocu. Spojrzałam na zegarek. Wybiła 15:00. Usiadłam na moim chłopaku okrakiem.
- A ty co? - zapytał.
- A co nie mogę?
Uśmiechnął się szarmancko i zniżyłam się aby go pocałować.
- Co powiesz żebyśmy wyjechali na wspólne wakacje?
- Ale... Kiedy? A trasa?
- Nie wiem, za 2 tygodnie? O to się nie martw, to moje życie, i też mam prawo do urlopu.
- Jeśli tak, to pewnie że chcę!
- Gdzie, kochanie, gdzie?
- Zaskocz mnie.
- Hmm... Malediwy? 2 tygodnie?
- S.. Serio?
- No tak - zaśmiał się.
- Aaaa! Harry! Boże! Tak, tak, tak!
Pocałowałam go. 2 tygodnie na najpiękniejszej wyspie świata?! To takie... Nierealne!
- To jak, wracamy i rezerwujemy?
Skinęłam głową. Zapakowaliśmy rzeczy, i popędziliśmy w stronę Londynu.

Gdy wybiła 17:00, dosłownie wbiegliśmy do biura E-Dreams. Bogu dzięki, w ofercie były Malediwy. Zadzwonił mi telefon. Poszłam odebrać.
- Halo?
- Hej Jessie, tu Camille.
- Oo, hej! Jak tam w stanach?
- Cudownie! Wiesz kto jest moim chłopakiem?
- Niewi...
- ZAYN!
- Naprawdę?! No co gratulacje kochana!
- Dzięki! A jak tam u ciebie? Wiesz, zdrowie?
- A też dobrze, i wszystko fajnie.
- Dobra, ja muszę lecieć, Zayn wzywa, trzymajcie się, pozdrów Harr'ego pa!
- Pa!
Podeszłam do Hazzy, który już trzymał w ręce jakieś papiery.
- Załatwione - powiedział - dziękujemy, dowidzenia.
Wyszliśmy z biura.
- Tak szybko?
- A jak!
- Za 2 tygodnie raj będzie nasz!
Pocałowaliśmy się i pojechaliśmy do mnie do domu.

__________________________________________


Hej! x

Mam nadzieję że rozdział przypadnie wam do gustu! Jeszcze jutro coś NAPEWNO napiszę, bo nie wybieram się do szkoły i mam dzień wolny :D

See ya xx


niedziela, 11 listopada 2012

Chapter 42 .

* oczami Zayn'a *

Byłem dość skacowany po wczorajszej imprezie... Naprawdę... Było nieźle. Teraz mój mózg stara się zidentyfikować moje położenie. Leżę w łóżku, w samych bokserkach, a koło mnie... Camille?! Mój boże... Już sobie wyobrażam co musiało się zdarzyć poprzedniej nocy... Głowa mnie boli... I praktycznie nic nie pamiętam! Mój umysł przestał kontrolować wszystko od kiedy wszedłem do klubu nocnego. Potem już było z górki. Ponownie spojrzałem na Cams. Tym razem nie spała. Patrzyła się na mnie swoimi dużymi oczami.
- Dzień dobry - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją. W końcu... Spaliśmy ze sobą...
- Zayn... Wiem że nic nie pamiętasz... Pociesze cię że ja też, ale wnioskując po tym - wskazała palcem na zużytą prezerwatywę na środku pokoju - chyba sam wiesz co musiało się stać...
- Cóż... Przynajmniej się zabezpieczyliśmy - zaśmialiśmy się.
- Głowa mi pęka - powiedziała łapiąc się za nią.
Nie byłem pewny czy wyznać jej teraz miłość czy nie... Nigdy nie wiedziałem czy to będzie odpowiedni moment, no ale cóż trzeba zaryzykować...
- Cami...
- Tak?
- Wiesz... Ja... Wiem że możesz mnie potraktować niepoważnie, ale... Nie chcę aby to był "jednorazowy numerek"... Camille... Zakochałem się w tobie.
- Zayn, jesteś na kacu. Pieprzysz głupoty - zaśmiałem się.
- To że mówię niewyraźnie, nie znaczy że mój umysł nie jest trzeźwy - uśmiechnąłem się spoglądając na nią. 
Uśmiechnęła się do mnie, ukazując jej białe jak perełka ząbki. 
- Jesteś ślepy czy tylko udajesz? - spytała.
- Dlaczego? 
- Zayn... Serio myślisz że przespała bym się z byle kim, nawet po pijaku? Od samego początku naszej znajomości jestem w tobie zakochana po uszy!
Było mi lżej na sercu. Położyłem się tak jakby, na niej i zaczęliśmy się całować. 
- Czyli, że zgodziłabyś się...
- Tak - przerwała mi.
- Zrobić mi kanapkę? - zaśmiałem się, a ona spojrzała na mnie piorunująco - Żartowałem, czy zgodziłabyś się zostać moją dziewczyną? - uśmiechnąłem się.
- Hmm... Nie - zdziwiłem się - żartowałam! Ale minę to ty miałeś przednią!
- Będzie kara.
Zacząłem ją łaskotać. Wiedziałem że to zawsze działa. Przynajmniej na Cami.

______________________________________________


wiem, znienawidzicie mnie ale jestem zmęczona i nie chce mi sie pisać ._. <szczerawika>

ZA KRÓTKI, ale następny będzie megamegamega długi, #ipromise

love ya all!

piątek, 2 listopada 2012

Chapter 41 (2 części) .

Po kilku godzinnych zakupach Harry odwiózł mnie do domu. Weszłam do niego obładowana torbami. Byłam naprawdę zmęczona. Poszłam się przebrać w piżamę, i w między czasie gadałam z mamą. Wyjeżdżają pojutrze, jakieś sprawy w pracy. Zrobiłam sobie kolację i poszłam spać.

***

Promienie słońca kazały mi wstać już o 10:00. Jak co ranek sięgnęłam po telefon, i czekała w nim na mnie miła niespodzianka. Czyli sms od Harr'ego.

" Hej Jessie! Mam wielką prośbę, otóż. Bądź dzisiaj o 20:00 na dachu mojego budynku. To naprawdę ważne, proszę potraktuj to jako... Romantyczną kolację? Jeśli można to tak nazwać. Mam nadzieję że do zobaczenia :) xx "

No to jestem ustawiona na wieczór. Teraz jedyne czego pragnę to dalszy sen. Jednak znając mój umysł, już nie zasnę. 

***

Godzina 18:00. Co robię? Właśnie się obudziłam. Jestem przerażona, jak mogłam aż tyle spać? Jednak mój telefon, nie daje znaku życia. Nikt (na szczęście) nie dzwonił. Idę się kąpać. Przecież nie spotkam się z Hazzą, jak jakaś brudaska. Chyba lekko przesadzam, no ale cóż... Czym prędzej wymodelowałam włosy, i zabrałam się za strój. Postanowiłam ubrać moją biało złotą sukienkę, i białe dodatki do tego(klik,). Pomalowałam się wyjściowo i wybiła 19:30. Zaczął dzwonić mi telefon. Nieznany numer. Postanowiłam odebrać.
- Halo?
- Dobry wieczór, czy panna Starwood przy telefonie?
- Tak.
- Wspaniale! Chciałem spytać, czy na prośbę pana Styles'a mogłaby pani o godzinie 19:55 zejść na dół, aby udać się ze mną, do niego?
- Dobrze...
- Dziękuję, i dozobaczenia.
- Tak.
Dziwny facet... No ale cóż. To pewnie sprawka Harr'ego. Wzięłam ostatniego łyka wody, zadzwoniłam do mamy i zeszłam na dół, gdzie czekała na mnie... Limuzyna? Tak. To naprawdę była limuzyna. Wsiadłam do niej, i odjechaliśmy.

Wjechałam na dach i bezproblemowo tam weszłam. To co zobaczyłam... To było piękne. Cały dach w różach i świeczkach, a na środku, stolik, szampan, jedzenie, a po boku... On... Harry. Uśmiecha się do mnie nieśmiale. Stoję jak słup, nie mogąc nic powiedzieć, a on się do mnie zbliża...

http://www.youtube.com/watch?v=HLphrgQFHUQ <--- włączcie sobie ;)

- Jessie, ja... - zaczął.
- Tak?
- Wiem, że może przesadzam, ale... Ale bardzo mi na Tobie zależy... I... Kocham cię. Bardzo. Wiem że pewnie tego nie odwz...
- Nie wiesz - przerwałam mu - Harry... Ja, ja powoli odzyskuje pamięć. Zaczynają mi się przypominać, te wszystkie chwile spędzone właśnie z tobą! Oczywiście nie wszystkie, ale jak narazie moja pamięć zatrzymała się... Na koncercie, kiedy wyznałeś mi swoje uczucia - uśmiechnął się.
- Ale... W jaki sposób możesz to sobie przypominać?
- Śni mi się wiele rzeczy, i miewam przebłyski pamięci.
- Czyli że... Czyli że mam jeszcze szanse, na odzyskanie ciebie?
- Bardzo duże - uśmiechnęłam się.
Zbliżył się do mnie, i pocałował mnie. Ale nie tak zwyczajnie. Tak... Tak z uczuciem. Wielkim tryskającym uczuciem. Usiedliśmy do stołu w celu zjedzenia tego co przygotował Harry. Było tego sporo.

Harry i ja postanowiliśmy się przejść. W sumie, to Harry chciał mnie odprowadzić do domu... No więc. Już pod nim jesteśmy. Chyba obawiam się tego że zaraz będę musiała się z nim rozstać.
- No to... Mam nadzieję że do zobaczenia, jutro - uśmiechnął się.
- Harry...
- Tak?
- Może wejdziesz na kawę? - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Jasne - odwzajemnił uśmiech.
Tak więc, weszliśmy na górę, zdjęliśmy buty i poszliśmy do kuchni. Stał oparty o blat, a ja do niego tyłem, sięgałam po kawę. Odwróciłam się. Byłam kilka milimetrów oddzielona od niego. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Kawa wypadła mi z rąk. Harry ujął moje policzki w swoje dłonie, i zaczęliśmy się namiętnie całować. Przenieśliśmy się na kanapę. Jego ręka jeździła po moim ciele powodując przyjemne dreszcze. Zaczęłam mu rozpinać koszulę, zaczynając od kołnierzyka...

___________________________

Siemka xx

Jestem trochę wkurzona, ponieważ wczoraj cały wieczór pisałam rozdział, a dzisiaj okazało się że ani się nie dodał, ani nie zapisał, więc musiałam napisać od nowa...

No ale nic! Dziękuję Wośko że mi to uświadomiłaś <3 xxx

Jutro poniedziałek :c Ale zbytnio się tym nie przejmuję, ponieważ miałam tak zajebistą niedzielę że kurde przejdzie do historii! :)

Postaram się coś nabazgrać w tygodniu, bywajcie! <3 xxxxx

czwartek, 1 listopada 2012

#important

Heeeeeeeeeeeeeeeeeej xx.

JUTRO ROZDZIAŁ bo śpie przed laptopem x.x

Little Things *.* OH GOD I LOVE THAT.

http://ask.fm/stylesbitch pytajcie, i wogóle :3