niedziela, 30 września 2012

Chapter 37 .

Obudził mnie ból głowy.  Byłam tak strasznie senna, i ten ciągły natłok myśli w mojej głowie... Coś strasznego. Otworzyłam oczy i zauważyłam chłopaka. Leżał głową na moich udach, to był Harry. Chłopak z którym wczoraj spędziłam dzień. Mówił że jestem jego dziewczyną, ale ja go nie pamiętam. Znaczy znam go bo jest bardzo popularny, i Gwen za nimi szaleje. W UK są bardzo popularni. Po XFactorze naprawdę udało im się wybić. Lekarz wszedł do sali i przywitał mnie.
- Jak się pani czuje? - zapytał i popatrzył się na Harr'ego.
- Bardzo boli mnie głowa... Co dalej ze mną będzie? Właściwie co mi dolega?
- Ma pani amnezję, wczoraj potrącił panią samochód i cudem pani przeżyła. Jednak nie odniosła pani większych szkód poza utratą pamięci i zadrapaniami. Otóż dzisiaj helikopter przeniesie panią do Londynu. Z tego co mi wiadomo ten pan - wskazał na Harr'ego - poleci z panią. Jeśli nie ma pani nic przeciwko.
- Ja... Nie, ale co z moją rodziną? Czy oni wiedzą?
- Tak, będą na panią czekać w Londynie. Zaraz pielęgniarka przyniesie leki, a ja jeszcze powiadamiam że helikopter przybędzie po panią za godzinę - uśmiechnął się, pożegnał i wyszedł.
Zaczęłam budzić Harr'ego. Szybko poszło.
- Jeszcze pięć minut mamo - zaśmiałam się.
- Harry, ale tu nie ma twojej mamy - podniósł się.
- Ałaaa moje plecy! Jessie hej kochanie - chciał mnie pocałować, ale ja odsunęłam się - a... No tak, przepraszam zapomniałem...
- Nic nie szkodzi - uśmiechnęłam się - za godzinę wylatujemy, znaczy ja... Nie wiem czy ty też...
- Jeśli mogę, to bardzo chętnie - uśmiechnął się.
- Gwen się ucieszy że ciebie przywiozę.
- Zaraz... Gwen? Pamiętasz ją?
- No tak to moja przyjaciółka. Pracujemy w jednej firmie, jestem początkującą stylistką.
- Pamiętasz to?
- No tak...
Harry uradowany wybiegł z sali mijając w drzwiach pielęgniarkę.
- Jezu, jaki struś pędziwiatr - powiedziała - przyniosłam pani śniadanie i lekarstwa.
- Dziękuję.
Podała leki, i wyszła z sali. Zaraz po tym wszedł tu Harry z lekarzem.
- Czy nie miałaby pani nic przeciwko temu, aby psycholog z panią porozmawiał?
- Nie, oczywiście że nie.
Byłam lekko zdezorientowana.

* oczami Harr'ego *

Ona pamiętała więcej niż wczoraj! To niemożliwe... Może sobie przypomni? Może będę miał szansę aby znowu ją pocałować? Może znowu będziemy razem? Tak bardzo bym tego chciał... Chłopcy przynieśli mi czyste ubrania. Poszedłem się wykąpać w szpitalnym prysznicu i przebrałem się. Moi przyjaciele przywieźli mi również moje walizki. Wiedzieli że prędko nie wrócę. Kiedy się ogarnąłem poszedłem pod salę Jessie. Właśnie wyszedł z niej psycholog. Kierował się do lekarza. Wszedłem do jej sali. Pochłonęła nas rozmowa. Po 15 minutach wszedł lekarz. 
- Nie wiem czy to dobra czy zła wiadomość, ale panna Starwood, jak to określić... Odzyskuje pamięć!
- Ale... Naprawdę?! To wspaniale! Ale... Jak to możliwe?
- Jak mówiłem, jest to dość specyficzny rodzaj amnezji. Nie wiadomo jak, ale według naszych badań ona w ciągu tygodnia wszystko sobie przypomni. Jednak musi pan jej dużo, dużo opowiadać. I nie kłamać - uśmiechnął się - za 30 minut państwo wylatują - uśmiechnął się i wyszedł.
Byłem tak bardzo szczęśliwy! Czeka mnie i resztę co prawda dużo pracy, ale co tam! Ważne że mamy szansę na odzyskanie Jessie!

________________________________

Hej miśki xx. 
No to jest! Obiecuję że w rozdziale 40 będzie coś MEDŻIK *.* :D
Narazie, jest krótko i dupnie i woogle spieprzyłam , ale kij! :D
No, a co tam u Was? :)
Może dałybyście radę dobić choć do 10 komentarzy proszę? :)

Do następnego xxxxxx

niedziela, 23 września 2012

Chapter 36 .

możecie włączyć: http://www.youtube.com/watch?v=WNIPqafd4As

Wtedy moje życie tak jakby runęło. Auto ją uderzyło. Łzy stanęły w moich oczach. Podbiegłem do niej krzycząc o pomoc. Sam nie byłem w stanie teraz gdzieś dzwonić. Poległem na kolanach przy mojej nieprzytomnej dziewczynie i zacząłem płakać. Może i to żałosne, ale miałem to w dupie. Liczyła się ona. Świat mi się zawalił. Nie wiem dzięki komu, ale nadjechała karetka. Odrazu ją zabrali. Pozwolili mi jechać z nimi. Chłopcy dzwonili, ale nie chciałem teraz z nimi rozmawiać. Chciałem odzyskać najważniejszą osobę w moim życiu. Kiedy zabrali ją na jakieś sale, czekałem w poczekalni. Chłopcy się tu zjawili. Opowiedziałem im całą historię, i czekaliśmy. Czekaliśmy na 'wyrok'. Godziny mijały. Ja czekałem. Chłopcy pojechali załatwić sprawy takie jak koncerty i ogółem. Lekarz wyszedł z sali. Poderwałem się z krzesła i zapytałem:
- Co z nią? - głos mi się załamywał.
- Powiadomiliśmy rodzinę, jutro będzie przewożona do Londynu, ponieważ jest tam zameldowana, jej rodzin...
- Ale co z jej stanem zdrowia? - przerwałem.
- Jest stabilny, jednak ma amnezję. Musi pan wybadać jak bardzo jest 'zacofana'. 
- Czyli mogę do niej wejść?
- A kim właściwie pan dla niej jest?
- Ja... Jestem jej chłopakiem. Ale błagam, niech pan pozwoli mi ją zobaczyć! - łzy ponownie pojawiły mi się w oczach.
- Nie powinienem, ale jeśli bardzo ją kochasz to wejdź. Staraj się nie zamęczać jej pytaniami.
Wszedłem do sali i widząc ją poprzyczepianą do różnojakich przyrządów, kabelków, i tak osłabioną zacząłem płakać. Usiadłem na krześle obok. Otworzyła oczy.
- Kim jesteś? - spytała.
- Ty... Ty... Mnie nie pamiętasz? - zacząłem bardziej płakać.
- Jesteś z tego popularnego zespołu... Z XFactora... Ale... Wyglądałeś inaczej. Znaczy w BootCamp'ie.
- Aż tak...
- Ale co?
- Aż tak długo niczego nie pamiętasz - chciałem ją chwycić za dłoń, jednak ją zabrała.
- O czym ty mówisz? Wogóle gdzie ja jestem? Gdzie moja rodzina?
- Opowiem ci całą historię, dobrze? - skinęła głową. - Od czego zacząć... No tak. Jesteś moją dziewczyną - zrobiła dziwną minę i chciała coś powiedzieć - daj mi dokończyć. Mieszkasz w Londynie i jesteś stylistką. Teraz znajdujesz się w Las Vegas, w szpitalu jak widzisz. Trafiłaś tu bo jestem cholernym idiotą... - płakałem. Płakałem bo bałem się że jej nie odzyskam. -Jesteśmy parą co prawda od nie dawna bo od tygodnia, ale... Ale kochamy się całym sercem. I chodź ty mnie teraz nie pamiętasz, ja wiem że gdzieś głęboko w tobie jest cząstka mnie! Błagam... Przypomnij sobie... Błagam... - myślała. Widziałem.
- Harry, tak? - skinąłem głową. - Ja... Ja pamiętam tylko kiedy wychodziłam do pracy... Myślałam że to chwilę temu... Naprawdę nic nie pamiętam... Przepraszam...
- Ja... Nie szkodzi... Ale... - płakałem.
- Nie płacz- pogładziła mnie po ramieniu. 
- Mogę jutro jechać z tobą do Londynu?
- Ale... Simon...
- No tak! Wiesz, One Direction tak się nazywamy jesteśmy odrobinę bardziej popularni niż za czasów bootcampu - usmiechnąłem się.
- One Direction! No tak. Ale.. Ja cię prawie nie znam prawda?
- Nie pamiętasz... Na ogół to jesteś moją dziewczyną, ale... Chyba przepadło - spuściłem głowę.
- Nic nie przepadło! Może sobie przypomnę - uśmiechnęła się. Lekarz wszedł na salę.
- I jak jest?
- Nie pamięta niczego z poprzedniego roku...
- Czyli źle... Ale jest jedna dobra wiadomość! Jest to taki rodzaj amnezji, że jeśli poczuje się tak jak wcześniej była traktowana, jeśli będzie robić to co poprzednio, odzyska choć połowę pamięci z poprzedniego roku. Chciałem również przekazać że koledzy czekają na korytarzu, a pełno fanek jest pod szpitalem.
- Dziękuję.
- Nie ma sprawy.
- Wy jesteście bardzo popularni, prawda?
- Odrobinkę. Jessie... Czy... Mogę cię przytulić?
- Tak, przecież jesteś moim chłopakiem - uśmiechnęła się. 
Objąłem ją delikatnie, i poczułem choć trochę tej mojej Jessie. 
- Dusisz.
- Przepraszam ja...
- Nie szkodzi. 
Pogadałem z nią i wyszedłem na chwilę na korytarz do chłopców. Oznajmiłem że jutro lecę z Jessie do Londynu, nie wiem na ile i wróciłem do niej. Siedziałem z nią, gadałem... Aż usnęła. Ja również.

__________________________________________________

Heej! :*
Wiem, wiem. Dramacik mały :)

Rozdziały wiem że dodaję z poślizgiem, ale wiecie... Szkoła! ._.
Ale na szczęście przez poniedziałek, wtorek i środę mam rekolekcje więc postaram się coś nabazgrać! A tym czasem see ya! xx

wtorek, 18 września 2012

Chapter 35 .

Obudziłam się wtulona w mojego chłopaka. Choć ten jeden raz ja obudziłam się pierwsza! Rozejrzałam się dookoła. Wszędzie jasno. Za drzwiami było słychać lekki harmider, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Ponownie, położyłam głowę na piersi mojego chłopaka. Zamykając oczy poczułam jego usta na mojej głowie.
- Dzień dobry - powiedział.
- Hej kochanie - podniosłam głowę i go pocałowałam.
- Która godzina? - zapytał zaspany.
- Jest - spojrzałam na zegarek - 10:08.
- Wcześnie.
- No wiem, ale musimy się ogarnąć. No wiesz. O 14:00 macie podpisywanie, a od 19:00 do 22:00 koncert!
- Pięć godzin przerwy?
- Nie, dwie godziny podpisywania, potem spotkanie z fanami z biletem VIP, a następnie przygotowania do koncertu.
- Skąd ty to wszystko wiesz?
- Słucham waszego menager'a! - zaśmiałam się.
- No tak...
- Dobra, ty leż, a ja idę do siebie.
- Czemu chcesz mnie opuścić? - spytał udając płacz.
- Ponieważ muszę się umyć, przebrać i no tak jak mówiłam ogarnąć! A teraz mnie puść.
- Nie - powiedział nadal trzymając mnie za szyję.
- Bo zacznę łaskotać!
- No dobra... - odparł zrezygnowany.
Pocałowałam go jeszcze i wyszłam z pokoju. Tam przywitałam się z Camille i Liam'em, i udałam się do pokoju. Wzięłam szybki prysznic, i ubrałam się w kremową sukienkę, i podobnego koloru balerinki, jeansową katankę i beżowe dodatki (klik). Umalowałam się zwyczajnie, a włosy pofalowałam. Dopakowałam ostatnie rzeczy do walizki i wyszłam z pokoju. 

* oczami Zayn'a *

Przywitałem się z Camille, która również była teraz na śniadaniu. W sumie była tylko ona, z naszej "grupy". 
- Hej - odpowiedziałem i usłyszałem to samo w odpowiedzi - jak tam ostatnia noc w Las Vegas?
- Normalnie, a raczej jestem niewyspana.
- To wyjaśnia te worki pod oczami.
- Serio?
- Żartuję - zaśmiałem się.
- To nie w ten sposób! - lekko uderzyła mnie w ramię.
Każdy jej ruch sprawiał że moje ciało przechodziły dreszcze, każde jej słowo było melodią dla moich uszu, a każde jej...
- ZAYN! - prawie krzyknęła.
- Tak? - spytałem zdezorientowany.
- No nareszcie! Myślałam że masz stan hibernacji - zaśmiała się.
- Zamyśliłem się.
- A o czym?
- A tak wiesz, ogółem - uśmiechnąłem się.
Po chwili doszła do nas reszta. Zjedliśmy śniadanie i każdy poszedł swoją drogą. Ja jako jedyny pozostałem w apartamencie i zacząłem pisać piosenkę.

* oczami Harr'ego *

Poszliśmy w głąb Las Vegas. Co prawda nie mieliśmy za wiele czasu, ale zawsze coś! Odwiedziliśmy duuuuużo sklepów z pamiątkami, i niestety niewiele w nich kupiliśmy. Teraz naszym kierunkiem był McDonald's. Byliśmy głodni pomimo że byliśmy jakąś godzinę temu na śniadaniu! Przechodziliśmy przez pasy, nagle Jessie upuściła portfel, zatrzymała się i wtedy nadjechało auto...

___________________________________

Heeeeeeeeeeeeeeeeeej! <3
Tak, wiem. Linczujcie! ._.
Przepraszam że z takim opóźnieniem, że taki krótki i że taki głupi! :(
Wyjaśniam: z opóźnieniem ponieważ w weekend miałam urodziny no i jakoś tam spędziłam te dni, krótki, ponieważ musze się uczyć!
Jednak gimnazjum jest straszne... 

No! A jak Wam się ten (króciuteńki) rozdział podoba? :)

Do następnego! xx


sobota, 8 września 2012

Chapter 34 .

* oczami Harr'ego *

Obudziły mnie poranne promienie słoneczne. Jessie leżała wtulona w mój tors. No może, raczej spała. Jakby tak pomyśleć że tydzień temu praktycznie marzyłem, aby była moją dziewczyną, a teraz nią jest... Ona... Ona jest poprostu idealna. Nie wyobrażam sobie bez niej życia, choć nasza znajomość trwa krótko. Jednak kiedy ją pierwszy raz ujrzałem, poczułem ten ucisk w sercu, no wiecie. Taki przyjemny. Moje przemyślenia, przerwało pukanie do drzwi. Ktoś wszedł bez pytania.
- Hej Hazza - powiedział Louis.
- Cześć.
- Masz gościa?- zaśmiał się, a ja przytaknąłem - To budź ją, bo jest 12:00 - wyszedł z pokoju śmiejąc się.
- Hej, kochanie, Jessie... - mówiłem jej po cichu do ucha - Pora wstawać.
- Nie wcale nie.
- Ależ oczywiście, już 12:00!
- Która?! - poderwała się z łóżka.
- No... 12:00, leż a nie farmazony odstawiasz - zaśmiałem się, kładąc ją.
- Ale, ja muszę wstać... 
- Potem się wykąpiesz. 
- Potem to teraz? - zaśmiała się.
- Nawet mi porannego buziaka nie dałaś - zrobiłem smutną minkę. 
- Oj no - uśmiechnęła się i pocałowała mnie - a teraz idę się umyć.
- Będę tęsknił.
- Serio? Przez 30 minut? - zaśmiała się słodko.
- Mhm - pokiwałem głową na tak.
- Masz bonusa - uśmiechnęła się, pocałowała mnie i wyszła.
Poszedłem w jej ślady, tuż pod prysznic. 

* oczami Jessici *

Wyprostowałam moje długie blond włosy, i ubrałam się w cytrynową spódniczkę, białą bluzkę w czarne kropki, biżuterię i obowiązkowo czarne koturny (klik). Pomalowałam się i wyszłam z pokoju. W apartamencie nikogo nie było. Spojrzałam na godzinę. 13:28?! Biegnę do pokoju Harr'ego i bez pytania otwieram drzwi. Zastaję tam Styles'a bez koszulki w niezapiętych spodniach który się śmieje.
- Prze... Przepraszam - wydukałam.
- Nie ma sprawy, przecież jesteś moją dziewczyną - uśmiechnął się zapinając spodnie.
- Chciałam powiedzieć że jest w pół do drugiej... Ubierz tą! - dałam mu koszulkę. 
- Dobra, dobra - zaśmiał się.
Ubrał koszulkę, i zeszliśmy na dół. Tam już czekał podstawiony autobus który miał nas zawieźć do hali. Chłopcy mieli mieć tam podpisywanie, spotkanie z fanami z biletami VIP no i koncert.

***

Właśnie byliśmy w drodze do hotelu. Chłopcy jak zwykle dali z siebie wszystko. Kiedy są na scenie są magiczni. Poprostu. Skierowaliśmy się w stronę apartamentu, gdzie ja się wykąpałam i przebrałam w piżamę. Wtem do pokoju zawitała Camille. 
- Hej, można?
- Jasne, siadaj - wskazałam na łóżko.
- No więc... Chyba się zakochałam.
- Haha, ok. Więc kim jest twój wybranek?
- No właśnie tu jest problem... To Zayn.
- Z... Nasz Zayn?!
- Tak, nasz Zayn.
- Ale fajnie!
- No właśnie nie!
- Dlaczego?
- No bo... Uh... Już sama nie wiem... A jak się tobie układa?
- Ale w jakim sensie?
- No że ty i Harry.
- A dobrze, dobrze. Jest uroczy, opiekuńczy, wrażliwy...
- Dobra ej! - zaśmiała się. - To słodkie, ale znając ciebie to możesz tak z kilka godzin!
- Racja...
- Hej Jess.. - nie dokończył Harry który wbiegł do pokoju - No to ja nie przeszkadzam - zaśmiał się.
- Harry, nie. Ja pójdę. Spędź trochę czasu ze swoją dziewczyną - uśmiechnęła się, pożegnała i wyszła.
- No witaj kochanie - powiedział Harry całując mnie.
- Hej misiek.
- Mamy dla siebie cały wieczór, co robimy?
- Spać!
- Ale...
- Spać!
- A moż...
- Spać!
Położyłam go na siłę, wtuliłam się i zasnęłam z prędkością światła.

__________________________________________

Heeeeeeeeeeeeeeej <3
Jak Wam życie mija? xxx 
U mnie zaczęło się winobranie XD . Zaliczyłam dzisiaj dwa razy Top Spina, Extreme i Breakdancer'a... I! Nie zwymiotowałam! W przeciwieństwie do babki obok mnie... No ale łoteva! Massive sorry, za nie dodanie rozdziału wczoraj x.x . Forgive :3

Następny postaram się dodać jak najszybciej :)

środa, 5 września 2012

#info

Yo <3 .

Taką mam informacje że rozdziały będą TYLKO na weekend'y :c. Jednak gimbaza mnie dobija.... Ale mamy w szkole chłopaka który wygląda jak ZAYN! *u* . Ale to tak by the way ^^ . Przepraszam, i woogle :C . staram sie pisać coś tam, ale skoro mam wstawać o 05:55 , to nie dzięki wole spać XD . Ale i tak Was strasznie kocham że czytacie ten shit xx . 

jeśli byłoby Wam potrzebne: 

TT: Styles_Girl_xX
GG: 32446910

LOVE YOU , AND SEE YA SOON <3 XXXXXX

niedziela, 2 września 2012

Chapter 33 .

Jeśli ogółem można by to nazwać zakupami no to spoko. Jedyne co kupiliśmy to bluzka Hazzy, moje buty i milion paczek żelków Jelly Beans. Można by nas nazwać fanatykami tego typu rzeczy. Dochodziła 13:00. Postanowiliśmy że pójdziemy spacerkiem do hotelu, to dotrzemy akurat na czas.
- Harry przecież tego nam na 10 lat wystarczy! - zaśmiałam się.
- No, a po 10 latach przylecimy tu razem z naszymi dziećmi, i dokupimy!
- Dziećmi? A kto powiedział że przez następne 10 lat będziemy razem - Harry zrobił smutną minę i spuścił wzrok w dół - oj, no misiak żartuje przecież! Nawet z piątką dzieciaczków - zaśmiałam się i pocałowałam go.
- I z kotem!
- Jasne, jasne.
- No tak, tak kochanie - uśmiechnęłam się.
Harry złapał moją dłoń, i szliśmy przez piękne ulice Las Vegas. On jest... Naprawdę wyjątkowym chłopakiem. I... Można powiedzieć że w pewnej części jest mój.
***

Weszliśmy do hotelu tylnym wejściem, ponieważ główne w pewnej części zapewniały fanki, a nie chcieliśmy robić niepotrzebnego zamieszania. Zanieśliśmy rzeczy do apartamentu, i z racji takiej że była już 13:40 to zebraliśmy się za kulisami sali w której chłopcy mieli podpisywanie. Przebrali się w rzeczy które im wskazałyśmy, Angie i Jen zrobiły swoje, i chłopcy zawitali do fanek. Całe podpisywanie miało trwać dwie godziny. My mogłyśmy iść do apartamentu, oczywiście naszego. Ponieważ apartament "autobusu numer dwa" był nieco mniejszy. Jednak był obok nas. W apartamencie zrobiłyśmy dziewczynom napoje, i spędziliśmy dwie godziny na żartach, rozmowach. Ogółem: bardzo miło. Potem dołączyli do nas chłopcy wraz z Andy'm. Znaczy Andy poszedł do swojego pokoju, a chłopcy do apartamentu.
- Dobra, jest 17:13, jesteśmy w Las Vegas, a jutro spotykamy się dopiero o 14:00, co robimy? - spytał Zayn.
- Jakaś dzika imprezka w klubie? - zaśmiał się Niall.
- Taaaaak - wydarliśmy się wszyscy.
- No to o 18:00 tutaj! - krzyknął Louis.
Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Wzięłam prysznic, wymodelowałam włosy, pomalowałam się no i ubrałam w moją obicisłą biało-złotą sukienkę, białe czółenka i białe dodatki (klik). Wybiła 18:00. Spakowałam do torebki, stówkę, pomadkę i puder, i wybiegłam z pokoju. Reszta już na mnie czekała.
- Przepraszam za spóźnienie!
- Spoko, widać że chyba warto było czekać - zaśmiała się Cami.
Wyszliśmy z hotelu, podjeżdżając limuzyną pod klub Marquee. No i się rozeszliśmy. Znaczy ja z Harrym skierowaliśmy się na parkiet, a reszta do drink baru. Po 30 minutach szalonych tańców poszliśmy z Harry'm po drinka. Zamówiłam sobie Kamikaze, Hazza również. Oczywiście nie pozwolił mi zapłacić. Wypiliśmy duszkiem, daliśmy sobie po buziaku i ponownie poszliśmy tańczyć. Co chwila się całowaliśmy. Po około godzinie, udaliśmy się na kanapę. Tam usiadłam mu na kolanach. Zaśmiałam się i zaczęliśmy się namiętnie całować. 
- Jestem zmęczona - powiedziałam mu na ucho.
- To chodź, wrócimy do hotelu - zaproponował.
Wzięliśmy taxi, która podwiozła nas pod hotel. W apartamencie, przebrałam się w moją piżamę (klik). I poszłam do pokoju Harr'ego. 
- Można? - spytałam.
- Jasne.
Harry był bez koszulki. Musiałam jakoś ukryć to że w każdej chwili mogę dostać zawału. Miał takie wyrzeźbione ciało... 
- No chodź a nie w przejściu stoisz - zaśmiał się i wziął mnie na ręce.
- Puszczaj! Umiem sama! - śmiałam się.
Położył mnie delikatnie na łóżko.
- Harry... Czy mógłbyś założyć koszulkę?
- Dlaczego?
- Bo... Bo zaraz umrę...
- Hahahahahahaha!
Zamknął mi usta pocałunkiem. Założył koszulkę, i położył się obok mnie, jednocześnie mnie obejmując. Porozmawialiśmy jeszcze z godzinę i zasnęłam w jego ramionach.

_______________________________________

Heeej! 
OJEJU! SIEDEM MINUT WAKACJI *___________________________* <3

Nic nie pisze, mówie dobranoc i no <3 . XDE

Chapter 32 .

Szliśmy za rękę, jeszcze niezbyt dobudzonymi ulicami Las Vegas. Czasem nie mogłam uwierzyć w moje życie... A raczej w moje szczęście. Weszliśmy do kawiarni, która na szczęście jest otwarta od ósmej. Możliwe że byliśmy pierwszymi klientami. Harry zamówił sobie dużą mocną kawę cynamonową, a ja średnią karmelową latte. Wyciągnęłam portfel aby zapłacić.
- Co ty robisz?
- No... Płacę - zaśmiałam się.
- Jasne, jasne - zabrał mi portfel i schował do kieszeni a ja spojrzałam na niego zdziwionym wzrokiem - dostaniesz go z powrotem o czternastej - zrobiłam minę naburmuszonego dziecka, ale to nic nie dało.
Harry zrobił sobie zdjęcie z kasjerką, która wcześniej go o to poprosiła i usiedliśmy do stolika.
- Na zdrowie! - powiedziałam i upiłam łyk kawy.
- Na zdrowie słońce.
Zaczerwieniłam się.
- Dlaczego się rumienisz? - spytał uśmiechając się.
- Bo tak na mnie działasz...
- Ooo... Słodka jesteś!
- No bardzo - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
- A gdzie teraz mnie prowadzisz? - spytałam.
- Mam taki fajny pomysł - zaczął - bo wiesz... Tu jest taka fajna galeria handlowa... - zaśmiałam się - No co? Bo tam są takie fajne rzeczy.
- Dobrze pójdziemy tam chłopczyku - powiedziałam czochrając jego loczki.
- Wiesz że nie powinnaś tego robić?
- Tak, a więc co mnie teraz czeka? - uśmiechnęłam się.
- Duży całus prosto w usta ode mnie - zaśmiał się i mnie pocałował.
Postanowiliśmy że weźmiemy kawę w ręce i zaczniemy iść bo to jakieś 20 minut drogi stąd. Dopiliśmy kawy. Hazza ponownie chwycił mnie za dłoń, oczywiście nie protestowałam.
- Harry... - powiedziałam szeptem.
- Tak?
- Chyba paparazzi nas śledzą...
- Wiem, ale od nich się nie uwolnimy.
- Racja.
Do Harr'ego podbiegły trzy fanki. Poprosiły o zdjęcie i autograf, stanęłam z boku i przyglądałam się jak Harry musi bardzo je szanować. No bo w końcu nie każda gwiazda, tak robi. Inni po prostu je ignorują. Cały czas się uśmiechałam. Niestety powtórzyła się sytuacja ze sklepu. Dziewczynki poprosiły mnie o zdjęcie.
- Ale tylko jedno! Prosimy! - popatrzyłam na Hazzę który trzymał dwa kciuki w górze.
- Ale... Ja nie jestem sławna...
- Ale jesteś dziewczyną naszego idola! Tylko jedno!
- Al...
- Dajcie aparat dziewczyny, zrobię wam zdjęcie z tą uparciuchą - zaśmiał się.
Nie miałam wyboru... Oczywiście był ten cień niepewności, ale tylko raz się żyje. Uśmiechnęłam się i objęłam dziewczyny. Harry pstryknął i już. Pożegnaliśmy się i rozeszliśmy się.
- Dlaczego nie chciałaś po dobroci? - spytał obejmując mnie.
- No bo przecież, ja nie jestem sławna...
- Ale jesteś moją dziewczyną i uwierz że fanki nie raz będą ciebie prosić o takie rzeczy - pocałował mnie w czoło.
Po 15 minutach drogi doszliśmy do Fashion Show Mall.
- To jest napewno otwarte? - spytałam.
- Tak, od dziewiątej, a jest dwie po.
- No to fajnie. Prowadź.
Złapał mnie za rękę i weszliśmy do tego ogromnego budynku. Jeden sklep, drugi, trzeci, czwarty... Dopiero chyba jedenasty go zaciekawił. Wziął kilka koszulek i poszedł do przymierzalni.
- Jessie! - wołał ze środka.
Podeszłam i zapukałam.
- No właź - wciągnął mnie do środka.
- Chcesz mnie tu zgwałcić czy pokazać koszulki?
- Pierwsze jest kuszące, ale chciałem żebyś zobaczyła koszulki.
- Ok, ok... Ta jest ładna, ta ok, ta... - przerwał mi pocałunkiem - ale to jest najlepsze - zaśmiałam się i znowu go pocałowałam.
- Więc którą mam wziąć?
- Tą o - wskazałam na koszulkę z napisem "Hipsta Please".
- Dobrze maluszku.
- Ej! Nie jestem aż taka niska! Prawie dorównuję cię wzrostem!
- Ta... W koturnach! - zaśmiał się, a ja zrobiłam obrażoną minę - Oj no przestań, niskie dziewczyny są słodkie! - ponownie obdarzył moje usta błogim uczuciem.
Wyszliśmy z przymierzalni, prosto do kasy. Harry zapłacił i wyszliśmy ze sklepu.
- To może teraz pójdziemy na dział ze sklepami dla kobiet! - zaproponował.
- Ale po co?
- No nie wiem, czy wiesz... Ale mam dziewczynę! - zaśmiał się.
- Która nic nie chce!
- To kupię jej coś co mi się podoba!
- Pfff...
- No przestań - powiedział obejmując mnie.
- Ale ja nie chcę, żebyś mi coś kupował...
- Ale ja chcę ci coś kupić!
- Ale nie!
- Dobra wiesz co, ty tu poczekaj - posadził mnie na ławce - a ja wracam za dziesięć minut i ci coś kupię, bez dyskusji!
Zrobiłam wkurzoną minę, i pozostało mi czekanie. Wyjęłam telefon i sprawdziłam facebook'a. Miałam chyba z 5754293874757542983754 nowych zaproszeń, 915787540187754238752397523 powiadomień i tyle samo wiadomości. Zobaczyłam na wiadomości. Oczywiście hejty. Jak i gratulacje, ale większość to hejty. Nektóre są... No poprostu przykre. A niektóre głupie. Sprawdzam, i sprawdzić nie mogę...
- Ta daaa! - niemalże krzyknął mój chłopak stojąc przede mną. Wyłączyłam facebook'a i schowałam telefon.
- Co wymyśliłeś?
- No zobacz - banan mu z twarzy nie schodził.
- No chyba sobie do jasnej cholery żartujesz!
- No co? Nie podoba się? - zrobił smutną minę.
- Wiesz że to kocham, ale to jest strasznie drogie!
- Oj tam, oj tam.
- Ja ci dam oj tam, oj tam! Harry... Teraz głupio się czuję...
- Dlaczego?
- No bo... Ja nie mogę ci nicz... - przecież mam pieniądze na karcie! Ale no tak ma mój portfel... Kupię jutro! Jakoś trzeba się odwdzięczyć za oryginalne Jeffrey'e Campbell'e.
- Dokończ - zaśmiał się.
- Już nic, a wiesz... Dziękuję ci strasznie, choć uważam że nie powinieneś tego kupować - pocałowałam go.
Jeszcze chwilę się posprzeczaliśmy i poszliśmy dalej zwiedzać centrum handlowe.

____________________________________________

Witajcie! :)
To tak orientacyjnie, to do jakiej klasy teraz idziecie? Ja atakuję pierwszą gimnazjum! XD

Podoba się? xx . I ogółem to przepraszam odrazu bo w roku szkolnym rozdziały mogą być TYLKO w weekendy T_T. Ale jakoś się postaram je dodawać systematycznie! :) <3 . 

Dziękuję za tyle wyświetleń i obserwatorów! xxxxx :)

sobota, 1 września 2012

Chapter 31 .

Obudziły mnie lekkie szturchnięcia i wypowiadanie mojego imienia. To Harry, poznałam po głosie.
- Co chcesz? - spytałam zachrypniętym głosem z zamkniętymi oczami.
- No wiesz, już jesteśmy w Las Vegas pod naszym hotelem, a ja nie mam jak wstać bo na mnie leżysz.
Teraz się rozbudziłam.
- Las Vegas? Tak, już wstaję, ja...
- Spokojnie. Tylko ja, ty i Liam jesteśmy obudzeni. Reszta śpi.
- Harry... 
- Tak?
- Ile osób dzisiaj spało na tym łóżku?
- No, ja, ty, Camille, Zayn i Louis. Reszta się nie zmieściła.
- Aha, a która godzina?
- 06:48.
- Dobra wstaję, idziesz? - spytałam.
- Jasne, odprowadzę ciebie do pokoju.
Do torby podróżnej zapakowałam wszystkie rzeczy z bus'a podobnie jak Harry, i odebrałam walizkę która czekała na mnie przy busie. Poszliśmy na recepcję hotelu Hollywood. Dowiedzieliśmy się że będziemy mieli ośmio-osobowy apartament, z ośmioma osobnymi pokojami. Fajnie. Ostatnie piętro, nasza cała ósemka... Pojechaliśmy windą na piętro 20 i odszukaliśmy apartament. Łatwo nam to poszło. Harry przekluczył drzwi, i weszliśmy do tego cuda. Był przepiękny i ogromny. Wybrałam dla siebie pokój, a Harry obok mnie,  rzuciłam torbę na łóżko, walizkę odstawiłam pod szafę i rzuciłam się na wygodne łóżko. Postanowiłam zadzwonić do mamy, bez względu na strefy czasowe. Tak wiem... Niegrzeczna ze mnie dziewczynka.
- Hej mamo!
- No hej córcia, jak tam?
- Ano wiesz, wożę się po Las Vegas - zaśmiałam się.
- Tobie to dobrze! A jak tam Harry?
- Też dobrze, chyba właśnie się kąpie. 
- A kiedy mają występy?
- Jeden jutro, a drugi pojutrze, ale dzisiaj chyba o 15:00 mają podpisywanie płyt w hotelu.
- Rozumiem, rozumiem. A czemu masz taki głos?
- U nas jest siódma rano i przed chwilą wstałam.
- Aa! No tak! Głupol ze mnie! Ja kończę bo w pracy jestem, buźka kochanie, tęsknimy, pa!
- Pa mamo, bardzo cię kocham, i też straszliwie tęsknię!
Zawsze po rozmowie z mamą byłam szczęśliwa. Tak samo jak byłam przy Harry'm. O! Chłopcy chyba już weszli do apartamentu! Tak, dokładnie, to trwała pomiędzy nimi zacięta walka o najlepszy pokój... Tymczasem Harry na chama się wepchnął do mojego pokoju, przyparł pod ścianę i pocałował.
- To jak, kąpiemy się i robimy coś razem?
- Harry o 15 macie podpisywanie płyt!
- No tak... Ale to jeszcze czas! Wykąp się szybko, ubierz i chodź na taki jakby spacerek, o 14 wracamy, ok?
- Jasne - pocałowałam go.
- To ja zmykam, narazie!
- Leć, leć.
Zamknęłam pokój i poszłam wziąć krótki prysznic. Wysuszyłam i ułożyłam włosy, i pobiegłam do walizki w celu wybrania ubrań. Zdecydowałam się na krótkie czarne szorty, białą koszulę z ozdobną koronkę, bez rękawów, moje epickie czarne koturny, czarne dodatki i oczywiście moja ukochana torba (klik). Pomalowałam się tak jak zwykle, umyłam zęby, i wyszłam z pokoju.
- Wybierasz się gdzieś? - spytała chichocząc Cam.
- Owszem! Idziemy z Hazzą na spacerek zapoznawczy! - wybuchnęłyśmy śmiechem. - A właśnie... Gdzie on?
- W pokoju. Tylko o 14 powrót! Bo fanki się wtedy zlatują.
Harry wyszedł z pokoju. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z hotelu. Nasz kierunek to Starbucks!

________________________________________________

WITAJCIE <3 .
Ogółem to tak: TC nie wyszedł XD . MAMY 1 WRZEŚNIA T_T . Nie ma rozdziału oczami Cam & Zayn'a... OGÓŁEM TO DUPA. 

Jedyne pocieszenie to Wy i HARRY POTTER NA TVN XD . 

Jak jest? :3