- Jak się pani czuje? - zapytał i popatrzył się na Harr'ego.
- Bardzo boli mnie głowa... Co dalej ze mną będzie? Właściwie co mi dolega?
- Ma pani amnezję, wczoraj potrącił panią samochód i cudem pani przeżyła. Jednak nie odniosła pani większych szkód poza utratą pamięci i zadrapaniami. Otóż dzisiaj helikopter przeniesie panią do Londynu. Z tego co mi wiadomo ten pan - wskazał na Harr'ego - poleci z panią. Jeśli nie ma pani nic przeciwko.
- Ja... Nie, ale co z moją rodziną? Czy oni wiedzą?
- Tak, będą na panią czekać w Londynie. Zaraz pielęgniarka przyniesie leki, a ja jeszcze powiadamiam że helikopter przybędzie po panią za godzinę - uśmiechnął się, pożegnał i wyszedł.
Zaczęłam budzić Harr'ego. Szybko poszło.
- Jeszcze pięć minut mamo - zaśmiałam się.
- Harry, ale tu nie ma twojej mamy - podniósł się.
- Ałaaa moje plecy! Jessie hej kochanie - chciał mnie pocałować, ale ja odsunęłam się - a... No tak, przepraszam zapomniałem...
- Nic nie szkodzi - uśmiechnęłam się - za godzinę wylatujemy, znaczy ja... Nie wiem czy ty też...
- Jeśli mogę, to bardzo chętnie - uśmiechnął się.
- Gwen się ucieszy że ciebie przywiozę.
- Zaraz... Gwen? Pamiętasz ją?
- No tak to moja przyjaciółka. Pracujemy w jednej firmie, jestem początkującą stylistką.
- Pamiętasz to?
- No tak...
Harry uradowany wybiegł z sali mijając w drzwiach pielęgniarkę.
- Jezu, jaki struś pędziwiatr - powiedziała - przyniosłam pani śniadanie i lekarstwa.
- Dziękuję.
Podała leki, i wyszła z sali. Zaraz po tym wszedł tu Harry z lekarzem.
- Czy nie miałaby pani nic przeciwko temu, aby psycholog z panią porozmawiał?
- Nie, oczywiście że nie.
Byłam lekko zdezorientowana.
* oczami Harr'ego *
Ona pamiętała więcej niż wczoraj! To niemożliwe... Może sobie przypomni? Może będę miał szansę aby znowu ją pocałować? Może znowu będziemy razem? Tak bardzo bym tego chciał... Chłopcy przynieśli mi czyste ubrania. Poszedłem się wykąpać w szpitalnym prysznicu i przebrałem się. Moi przyjaciele przywieźli mi również moje walizki. Wiedzieli że prędko nie wrócę. Kiedy się ogarnąłem poszedłem pod salę Jessie. Właśnie wyszedł z niej psycholog. Kierował się do lekarza. Wszedłem do jej sali. Pochłonęła nas rozmowa. Po 15 minutach wszedł lekarz.
- Nie wiem czy to dobra czy zła wiadomość, ale panna Starwood, jak to określić... Odzyskuje pamięć!
- Ale... Naprawdę?! To wspaniale! Ale... Jak to możliwe?
- Jak mówiłem, jest to dość specyficzny rodzaj amnezji. Nie wiadomo jak, ale według naszych badań ona w ciągu tygodnia wszystko sobie przypomni. Jednak musi pan jej dużo, dużo opowiadać. I nie kłamać - uśmiechnął się - za 30 minut państwo wylatują - uśmiechnął się i wyszedł.
Byłem tak bardzo szczęśliwy! Czeka mnie i resztę co prawda dużo pracy, ale co tam! Ważne że mamy szansę na odzyskanie Jessie!
________________________________
Hej miśki xx.
No to jest! Obiecuję że w rozdziale 40 będzie coś MEDŻIK *.* :D
Narazie, jest krótko i dupnie i woogle spieprzyłam , ale kij! :D
No, a co tam u Was? :)
Może dałybyście radę dobić choć do 10 komentarzy proszę? :)
Do następnego xxxxxx