wtorek, 18 września 2012

Chapter 35 .

Obudziłam się wtulona w mojego chłopaka. Choć ten jeden raz ja obudziłam się pierwsza! Rozejrzałam się dookoła. Wszędzie jasno. Za drzwiami było słychać lekki harmider, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Ponownie, położyłam głowę na piersi mojego chłopaka. Zamykając oczy poczułam jego usta na mojej głowie.
- Dzień dobry - powiedział.
- Hej kochanie - podniosłam głowę i go pocałowałam.
- Która godzina? - zapytał zaspany.
- Jest - spojrzałam na zegarek - 10:08.
- Wcześnie.
- No wiem, ale musimy się ogarnąć. No wiesz. O 14:00 macie podpisywanie, a od 19:00 do 22:00 koncert!
- Pięć godzin przerwy?
- Nie, dwie godziny podpisywania, potem spotkanie z fanami z biletem VIP, a następnie przygotowania do koncertu.
- Skąd ty to wszystko wiesz?
- Słucham waszego menager'a! - zaśmiałam się.
- No tak...
- Dobra, ty leż, a ja idę do siebie.
- Czemu chcesz mnie opuścić? - spytał udając płacz.
- Ponieważ muszę się umyć, przebrać i no tak jak mówiłam ogarnąć! A teraz mnie puść.
- Nie - powiedział nadal trzymając mnie za szyję.
- Bo zacznę łaskotać!
- No dobra... - odparł zrezygnowany.
Pocałowałam go jeszcze i wyszłam z pokoju. Tam przywitałam się z Camille i Liam'em, i udałam się do pokoju. Wzięłam szybki prysznic, i ubrałam się w kremową sukienkę, i podobnego koloru balerinki, jeansową katankę i beżowe dodatki (klik). Umalowałam się zwyczajnie, a włosy pofalowałam. Dopakowałam ostatnie rzeczy do walizki i wyszłam z pokoju. 

* oczami Zayn'a *

Przywitałem się z Camille, która również była teraz na śniadaniu. W sumie była tylko ona, z naszej "grupy". 
- Hej - odpowiedziałem i usłyszałem to samo w odpowiedzi - jak tam ostatnia noc w Las Vegas?
- Normalnie, a raczej jestem niewyspana.
- To wyjaśnia te worki pod oczami.
- Serio?
- Żartuję - zaśmiałem się.
- To nie w ten sposób! - lekko uderzyła mnie w ramię.
Każdy jej ruch sprawiał że moje ciało przechodziły dreszcze, każde jej słowo było melodią dla moich uszu, a każde jej...
- ZAYN! - prawie krzyknęła.
- Tak? - spytałem zdezorientowany.
- No nareszcie! Myślałam że masz stan hibernacji - zaśmiała się.
- Zamyśliłem się.
- A o czym?
- A tak wiesz, ogółem - uśmiechnąłem się.
Po chwili doszła do nas reszta. Zjedliśmy śniadanie i każdy poszedł swoją drogą. Ja jako jedyny pozostałem w apartamencie i zacząłem pisać piosenkę.

* oczami Harr'ego *

Poszliśmy w głąb Las Vegas. Co prawda nie mieliśmy za wiele czasu, ale zawsze coś! Odwiedziliśmy duuuuużo sklepów z pamiątkami, i niestety niewiele w nich kupiliśmy. Teraz naszym kierunkiem był McDonald's. Byliśmy głodni pomimo że byliśmy jakąś godzinę temu na śniadaniu! Przechodziliśmy przez pasy, nagle Jessie upuściła portfel, zatrzymała się i wtedy nadjechało auto...

___________________________________

Heeeeeeeeeeeeeeeeeej! <3
Tak, wiem. Linczujcie! ._.
Przepraszam że z takim opóźnieniem, że taki krótki i że taki głupi! :(
Wyjaśniam: z opóźnieniem ponieważ w weekend miałam urodziny no i jakoś tam spędziłam te dni, krótki, ponieważ musze się uczyć!
Jednak gimnazjum jest straszne... 

No! A jak Wam się ten (króciuteńki) rozdział podoba? :)

Do następnego! xx


2 komentarze:

  1. bardzo fajny blog ;)
    dodaję się do obserwujących.

    Zapraszam na moje blogi o 1D:
    http://kochajaca-bezustannie-blog.blogspot.com/
    http://polandlove1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń