niedziela, 2 września 2012

Chapter 33 .

Jeśli ogółem można by to nazwać zakupami no to spoko. Jedyne co kupiliśmy to bluzka Hazzy, moje buty i milion paczek żelków Jelly Beans. Można by nas nazwać fanatykami tego typu rzeczy. Dochodziła 13:00. Postanowiliśmy że pójdziemy spacerkiem do hotelu, to dotrzemy akurat na czas.
- Harry przecież tego nam na 10 lat wystarczy! - zaśmiałam się.
- No, a po 10 latach przylecimy tu razem z naszymi dziećmi, i dokupimy!
- Dziećmi? A kto powiedział że przez następne 10 lat będziemy razem - Harry zrobił smutną minę i spuścił wzrok w dół - oj, no misiak żartuje przecież! Nawet z piątką dzieciaczków - zaśmiałam się i pocałowałam go.
- I z kotem!
- Jasne, jasne.
- No tak, tak kochanie - uśmiechnęłam się.
Harry złapał moją dłoń, i szliśmy przez piękne ulice Las Vegas. On jest... Naprawdę wyjątkowym chłopakiem. I... Można powiedzieć że w pewnej części jest mój.
***

Weszliśmy do hotelu tylnym wejściem, ponieważ główne w pewnej części zapewniały fanki, a nie chcieliśmy robić niepotrzebnego zamieszania. Zanieśliśmy rzeczy do apartamentu, i z racji takiej że była już 13:40 to zebraliśmy się za kulisami sali w której chłopcy mieli podpisywanie. Przebrali się w rzeczy które im wskazałyśmy, Angie i Jen zrobiły swoje, i chłopcy zawitali do fanek. Całe podpisywanie miało trwać dwie godziny. My mogłyśmy iść do apartamentu, oczywiście naszego. Ponieważ apartament "autobusu numer dwa" był nieco mniejszy. Jednak był obok nas. W apartamencie zrobiłyśmy dziewczynom napoje, i spędziliśmy dwie godziny na żartach, rozmowach. Ogółem: bardzo miło. Potem dołączyli do nas chłopcy wraz z Andy'm. Znaczy Andy poszedł do swojego pokoju, a chłopcy do apartamentu.
- Dobra, jest 17:13, jesteśmy w Las Vegas, a jutro spotykamy się dopiero o 14:00, co robimy? - spytał Zayn.
- Jakaś dzika imprezka w klubie? - zaśmiał się Niall.
- Taaaaak - wydarliśmy się wszyscy.
- No to o 18:00 tutaj! - krzyknął Louis.
Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Wzięłam prysznic, wymodelowałam włosy, pomalowałam się no i ubrałam w moją obicisłą biało-złotą sukienkę, białe czółenka i białe dodatki (klik). Wybiła 18:00. Spakowałam do torebki, stówkę, pomadkę i puder, i wybiegłam z pokoju. Reszta już na mnie czekała.
- Przepraszam za spóźnienie!
- Spoko, widać że chyba warto było czekać - zaśmiała się Cami.
Wyszliśmy z hotelu, podjeżdżając limuzyną pod klub Marquee. No i się rozeszliśmy. Znaczy ja z Harrym skierowaliśmy się na parkiet, a reszta do drink baru. Po 30 minutach szalonych tańców poszliśmy z Harry'm po drinka. Zamówiłam sobie Kamikaze, Hazza również. Oczywiście nie pozwolił mi zapłacić. Wypiliśmy duszkiem, daliśmy sobie po buziaku i ponownie poszliśmy tańczyć. Co chwila się całowaliśmy. Po około godzinie, udaliśmy się na kanapę. Tam usiadłam mu na kolanach. Zaśmiałam się i zaczęliśmy się namiętnie całować. 
- Jestem zmęczona - powiedziałam mu na ucho.
- To chodź, wrócimy do hotelu - zaproponował.
Wzięliśmy taxi, która podwiozła nas pod hotel. W apartamencie, przebrałam się w moją piżamę (klik). I poszłam do pokoju Harr'ego. 
- Można? - spytałam.
- Jasne.
Harry był bez koszulki. Musiałam jakoś ukryć to że w każdej chwili mogę dostać zawału. Miał takie wyrzeźbione ciało... 
- No chodź a nie w przejściu stoisz - zaśmiał się i wziął mnie na ręce.
- Puszczaj! Umiem sama! - śmiałam się.
Położył mnie delikatnie na łóżko.
- Harry... Czy mógłbyś założyć koszulkę?
- Dlaczego?
- Bo... Bo zaraz umrę...
- Hahahahahahaha!
Zamknął mi usta pocałunkiem. Założył koszulkę, i położył się obok mnie, jednocześnie mnie obejmując. Porozmawialiśmy jeszcze z godzinę i zasnęłam w jego ramionach.

_______________________________________

Heeej! 
OJEJU! SIEDEM MINUT WAKACJI *___________________________* <3

Nic nie pisze, mówie dobranoc i no <3 . XDE

3 komentarze:

  1. Bardzo spodobał mi się ten rozdział jestem trochę zawiedziona, że taki krótki czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział bardzo mi się podoba a jak tam szkoła bo ja mam przesrane

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział! <3 naprawdę świetnie piszesz.! :D nie mogę się doczekać następnego *.*

    OdpowiedzUsuń