środa, 5 września 2012

#info

Yo <3 .

Taką mam informacje że rozdziały będą TYLKO na weekend'y :c. Jednak gimbaza mnie dobija.... Ale mamy w szkole chłopaka który wygląda jak ZAYN! *u* . Ale to tak by the way ^^ . Przepraszam, i woogle :C . staram sie pisać coś tam, ale skoro mam wstawać o 05:55 , to nie dzięki wole spać XD . Ale i tak Was strasznie kocham że czytacie ten shit xx . 

jeśli byłoby Wam potrzebne: 

TT: Styles_Girl_xX
GG: 32446910

LOVE YOU , AND SEE YA SOON <3 XXXXXX

niedziela, 2 września 2012

Chapter 33 .

Jeśli ogółem można by to nazwać zakupami no to spoko. Jedyne co kupiliśmy to bluzka Hazzy, moje buty i milion paczek żelków Jelly Beans. Można by nas nazwać fanatykami tego typu rzeczy. Dochodziła 13:00. Postanowiliśmy że pójdziemy spacerkiem do hotelu, to dotrzemy akurat na czas.
- Harry przecież tego nam na 10 lat wystarczy! - zaśmiałam się.
- No, a po 10 latach przylecimy tu razem z naszymi dziećmi, i dokupimy!
- Dziećmi? A kto powiedział że przez następne 10 lat będziemy razem - Harry zrobił smutną minę i spuścił wzrok w dół - oj, no misiak żartuje przecież! Nawet z piątką dzieciaczków - zaśmiałam się i pocałowałam go.
- I z kotem!
- Jasne, jasne.
- No tak, tak kochanie - uśmiechnęłam się.
Harry złapał moją dłoń, i szliśmy przez piękne ulice Las Vegas. On jest... Naprawdę wyjątkowym chłopakiem. I... Można powiedzieć że w pewnej części jest mój.
***

Weszliśmy do hotelu tylnym wejściem, ponieważ główne w pewnej części zapewniały fanki, a nie chcieliśmy robić niepotrzebnego zamieszania. Zanieśliśmy rzeczy do apartamentu, i z racji takiej że była już 13:40 to zebraliśmy się za kulisami sali w której chłopcy mieli podpisywanie. Przebrali się w rzeczy które im wskazałyśmy, Angie i Jen zrobiły swoje, i chłopcy zawitali do fanek. Całe podpisywanie miało trwać dwie godziny. My mogłyśmy iść do apartamentu, oczywiście naszego. Ponieważ apartament "autobusu numer dwa" był nieco mniejszy. Jednak był obok nas. W apartamencie zrobiłyśmy dziewczynom napoje, i spędziliśmy dwie godziny na żartach, rozmowach. Ogółem: bardzo miło. Potem dołączyli do nas chłopcy wraz z Andy'm. Znaczy Andy poszedł do swojego pokoju, a chłopcy do apartamentu.
- Dobra, jest 17:13, jesteśmy w Las Vegas, a jutro spotykamy się dopiero o 14:00, co robimy? - spytał Zayn.
- Jakaś dzika imprezka w klubie? - zaśmiał się Niall.
- Taaaaak - wydarliśmy się wszyscy.
- No to o 18:00 tutaj! - krzyknął Louis.
Rozeszliśmy się do swoich pokoi. Wzięłam prysznic, wymodelowałam włosy, pomalowałam się no i ubrałam w moją obicisłą biało-złotą sukienkę, białe czółenka i białe dodatki (klik). Wybiła 18:00. Spakowałam do torebki, stówkę, pomadkę i puder, i wybiegłam z pokoju. Reszta już na mnie czekała.
- Przepraszam za spóźnienie!
- Spoko, widać że chyba warto było czekać - zaśmiała się Cami.
Wyszliśmy z hotelu, podjeżdżając limuzyną pod klub Marquee. No i się rozeszliśmy. Znaczy ja z Harrym skierowaliśmy się na parkiet, a reszta do drink baru. Po 30 minutach szalonych tańców poszliśmy z Harry'm po drinka. Zamówiłam sobie Kamikaze, Hazza również. Oczywiście nie pozwolił mi zapłacić. Wypiliśmy duszkiem, daliśmy sobie po buziaku i ponownie poszliśmy tańczyć. Co chwila się całowaliśmy. Po około godzinie, udaliśmy się na kanapę. Tam usiadłam mu na kolanach. Zaśmiałam się i zaczęliśmy się namiętnie całować. 
- Jestem zmęczona - powiedziałam mu na ucho.
- To chodź, wrócimy do hotelu - zaproponował.
Wzięliśmy taxi, która podwiozła nas pod hotel. W apartamencie, przebrałam się w moją piżamę (klik). I poszłam do pokoju Harr'ego. 
- Można? - spytałam.
- Jasne.
Harry był bez koszulki. Musiałam jakoś ukryć to że w każdej chwili mogę dostać zawału. Miał takie wyrzeźbione ciało... 
- No chodź a nie w przejściu stoisz - zaśmiał się i wziął mnie na ręce.
- Puszczaj! Umiem sama! - śmiałam się.
Położył mnie delikatnie na łóżko.
- Harry... Czy mógłbyś założyć koszulkę?
- Dlaczego?
- Bo... Bo zaraz umrę...
- Hahahahahahaha!
Zamknął mi usta pocałunkiem. Założył koszulkę, i położył się obok mnie, jednocześnie mnie obejmując. Porozmawialiśmy jeszcze z godzinę i zasnęłam w jego ramionach.

_______________________________________

Heeej! 
OJEJU! SIEDEM MINUT WAKACJI *___________________________* <3

Nic nie pisze, mówie dobranoc i no <3 . XDE

Chapter 32 .

Szliśmy za rękę, jeszcze niezbyt dobudzonymi ulicami Las Vegas. Czasem nie mogłam uwierzyć w moje życie... A raczej w moje szczęście. Weszliśmy do kawiarni, która na szczęście jest otwarta od ósmej. Możliwe że byliśmy pierwszymi klientami. Harry zamówił sobie dużą mocną kawę cynamonową, a ja średnią karmelową latte. Wyciągnęłam portfel aby zapłacić.
- Co ty robisz?
- No... Płacę - zaśmiałam się.
- Jasne, jasne - zabrał mi portfel i schował do kieszeni a ja spojrzałam na niego zdziwionym wzrokiem - dostaniesz go z powrotem o czternastej - zrobiłam minę naburmuszonego dziecka, ale to nic nie dało.
Harry zrobił sobie zdjęcie z kasjerką, która wcześniej go o to poprosiła i usiedliśmy do stolika.
- Na zdrowie! - powiedziałam i upiłam łyk kawy.
- Na zdrowie słońce.
Zaczerwieniłam się.
- Dlaczego się rumienisz? - spytał uśmiechając się.
- Bo tak na mnie działasz...
- Ooo... Słodka jesteś!
- No bardzo - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek.
- A gdzie teraz mnie prowadzisz? - spytałam.
- Mam taki fajny pomysł - zaczął - bo wiesz... Tu jest taka fajna galeria handlowa... - zaśmiałam się - No co? Bo tam są takie fajne rzeczy.
- Dobrze pójdziemy tam chłopczyku - powiedziałam czochrając jego loczki.
- Wiesz że nie powinnaś tego robić?
- Tak, a więc co mnie teraz czeka? - uśmiechnęłam się.
- Duży całus prosto w usta ode mnie - zaśmiał się i mnie pocałował.
Postanowiliśmy że weźmiemy kawę w ręce i zaczniemy iść bo to jakieś 20 minut drogi stąd. Dopiliśmy kawy. Hazza ponownie chwycił mnie za dłoń, oczywiście nie protestowałam.
- Harry... - powiedziałam szeptem.
- Tak?
- Chyba paparazzi nas śledzą...
- Wiem, ale od nich się nie uwolnimy.
- Racja.
Do Harr'ego podbiegły trzy fanki. Poprosiły o zdjęcie i autograf, stanęłam z boku i przyglądałam się jak Harry musi bardzo je szanować. No bo w końcu nie każda gwiazda, tak robi. Inni po prostu je ignorują. Cały czas się uśmiechałam. Niestety powtórzyła się sytuacja ze sklepu. Dziewczynki poprosiły mnie o zdjęcie.
- Ale tylko jedno! Prosimy! - popatrzyłam na Hazzę który trzymał dwa kciuki w górze.
- Ale... Ja nie jestem sławna...
- Ale jesteś dziewczyną naszego idola! Tylko jedno!
- Al...
- Dajcie aparat dziewczyny, zrobię wam zdjęcie z tą uparciuchą - zaśmiał się.
Nie miałam wyboru... Oczywiście był ten cień niepewności, ale tylko raz się żyje. Uśmiechnęłam się i objęłam dziewczyny. Harry pstryknął i już. Pożegnaliśmy się i rozeszliśmy się.
- Dlaczego nie chciałaś po dobroci? - spytał obejmując mnie.
- No bo przecież, ja nie jestem sławna...
- Ale jesteś moją dziewczyną i uwierz że fanki nie raz będą ciebie prosić o takie rzeczy - pocałował mnie w czoło.
Po 15 minutach drogi doszliśmy do Fashion Show Mall.
- To jest napewno otwarte? - spytałam.
- Tak, od dziewiątej, a jest dwie po.
- No to fajnie. Prowadź.
Złapał mnie za rękę i weszliśmy do tego ogromnego budynku. Jeden sklep, drugi, trzeci, czwarty... Dopiero chyba jedenasty go zaciekawił. Wziął kilka koszulek i poszedł do przymierzalni.
- Jessie! - wołał ze środka.
Podeszłam i zapukałam.
- No właź - wciągnął mnie do środka.
- Chcesz mnie tu zgwałcić czy pokazać koszulki?
- Pierwsze jest kuszące, ale chciałem żebyś zobaczyła koszulki.
- Ok, ok... Ta jest ładna, ta ok, ta... - przerwał mi pocałunkiem - ale to jest najlepsze - zaśmiałam się i znowu go pocałowałam.
- Więc którą mam wziąć?
- Tą o - wskazałam na koszulkę z napisem "Hipsta Please".
- Dobrze maluszku.
- Ej! Nie jestem aż taka niska! Prawie dorównuję cię wzrostem!
- Ta... W koturnach! - zaśmiał się, a ja zrobiłam obrażoną minę - Oj no przestań, niskie dziewczyny są słodkie! - ponownie obdarzył moje usta błogim uczuciem.
Wyszliśmy z przymierzalni, prosto do kasy. Harry zapłacił i wyszliśmy ze sklepu.
- To może teraz pójdziemy na dział ze sklepami dla kobiet! - zaproponował.
- Ale po co?
- No nie wiem, czy wiesz... Ale mam dziewczynę! - zaśmiał się.
- Która nic nie chce!
- To kupię jej coś co mi się podoba!
- Pfff...
- No przestań - powiedział obejmując mnie.
- Ale ja nie chcę, żebyś mi coś kupował...
- Ale ja chcę ci coś kupić!
- Ale nie!
- Dobra wiesz co, ty tu poczekaj - posadził mnie na ławce - a ja wracam za dziesięć minut i ci coś kupię, bez dyskusji!
Zrobiłam wkurzoną minę, i pozostało mi czekanie. Wyjęłam telefon i sprawdziłam facebook'a. Miałam chyba z 5754293874757542983754 nowych zaproszeń, 915787540187754238752397523 powiadomień i tyle samo wiadomości. Zobaczyłam na wiadomości. Oczywiście hejty. Jak i gratulacje, ale większość to hejty. Nektóre są... No poprostu przykre. A niektóre głupie. Sprawdzam, i sprawdzić nie mogę...
- Ta daaa! - niemalże krzyknął mój chłopak stojąc przede mną. Wyłączyłam facebook'a i schowałam telefon.
- Co wymyśliłeś?
- No zobacz - banan mu z twarzy nie schodził.
- No chyba sobie do jasnej cholery żartujesz!
- No co? Nie podoba się? - zrobił smutną minę.
- Wiesz że to kocham, ale to jest strasznie drogie!
- Oj tam, oj tam.
- Ja ci dam oj tam, oj tam! Harry... Teraz głupio się czuję...
- Dlaczego?
- No bo... Ja nie mogę ci nicz... - przecież mam pieniądze na karcie! Ale no tak ma mój portfel... Kupię jutro! Jakoś trzeba się odwdzięczyć za oryginalne Jeffrey'e Campbell'e.
- Dokończ - zaśmiał się.
- Już nic, a wiesz... Dziękuję ci strasznie, choć uważam że nie powinieneś tego kupować - pocałowałam go.
Jeszcze chwilę się posprzeczaliśmy i poszliśmy dalej zwiedzać centrum handlowe.

____________________________________________

Witajcie! :)
To tak orientacyjnie, to do jakiej klasy teraz idziecie? Ja atakuję pierwszą gimnazjum! XD

Podoba się? xx . I ogółem to przepraszam odrazu bo w roku szkolnym rozdziały mogą być TYLKO w weekendy T_T. Ale jakoś się postaram je dodawać systematycznie! :) <3 . 

Dziękuję za tyle wyświetleń i obserwatorów! xxxxx :)

sobota, 1 września 2012

Chapter 31 .

Obudziły mnie lekkie szturchnięcia i wypowiadanie mojego imienia. To Harry, poznałam po głosie.
- Co chcesz? - spytałam zachrypniętym głosem z zamkniętymi oczami.
- No wiesz, już jesteśmy w Las Vegas pod naszym hotelem, a ja nie mam jak wstać bo na mnie leżysz.
Teraz się rozbudziłam.
- Las Vegas? Tak, już wstaję, ja...
- Spokojnie. Tylko ja, ty i Liam jesteśmy obudzeni. Reszta śpi.
- Harry... 
- Tak?
- Ile osób dzisiaj spało na tym łóżku?
- No, ja, ty, Camille, Zayn i Louis. Reszta się nie zmieściła.
- Aha, a która godzina?
- 06:48.
- Dobra wstaję, idziesz? - spytałam.
- Jasne, odprowadzę ciebie do pokoju.
Do torby podróżnej zapakowałam wszystkie rzeczy z bus'a podobnie jak Harry, i odebrałam walizkę która czekała na mnie przy busie. Poszliśmy na recepcję hotelu Hollywood. Dowiedzieliśmy się że będziemy mieli ośmio-osobowy apartament, z ośmioma osobnymi pokojami. Fajnie. Ostatnie piętro, nasza cała ósemka... Pojechaliśmy windą na piętro 20 i odszukaliśmy apartament. Łatwo nam to poszło. Harry przekluczył drzwi, i weszliśmy do tego cuda. Był przepiękny i ogromny. Wybrałam dla siebie pokój, a Harry obok mnie,  rzuciłam torbę na łóżko, walizkę odstawiłam pod szafę i rzuciłam się na wygodne łóżko. Postanowiłam zadzwonić do mamy, bez względu na strefy czasowe. Tak wiem... Niegrzeczna ze mnie dziewczynka.
- Hej mamo!
- No hej córcia, jak tam?
- Ano wiesz, wożę się po Las Vegas - zaśmiałam się.
- Tobie to dobrze! A jak tam Harry?
- Też dobrze, chyba właśnie się kąpie. 
- A kiedy mają występy?
- Jeden jutro, a drugi pojutrze, ale dzisiaj chyba o 15:00 mają podpisywanie płyt w hotelu.
- Rozumiem, rozumiem. A czemu masz taki głos?
- U nas jest siódma rano i przed chwilą wstałam.
- Aa! No tak! Głupol ze mnie! Ja kończę bo w pracy jestem, buźka kochanie, tęsknimy, pa!
- Pa mamo, bardzo cię kocham, i też straszliwie tęsknię!
Zawsze po rozmowie z mamą byłam szczęśliwa. Tak samo jak byłam przy Harry'm. O! Chłopcy chyba już weszli do apartamentu! Tak, dokładnie, to trwała pomiędzy nimi zacięta walka o najlepszy pokój... Tymczasem Harry na chama się wepchnął do mojego pokoju, przyparł pod ścianę i pocałował.
- To jak, kąpiemy się i robimy coś razem?
- Harry o 15 macie podpisywanie płyt!
- No tak... Ale to jeszcze czas! Wykąp się szybko, ubierz i chodź na taki jakby spacerek, o 14 wracamy, ok?
- Jasne - pocałowałam go.
- To ja zmykam, narazie!
- Leć, leć.
Zamknęłam pokój i poszłam wziąć krótki prysznic. Wysuszyłam i ułożyłam włosy, i pobiegłam do walizki w celu wybrania ubrań. Zdecydowałam się na krótkie czarne szorty, białą koszulę z ozdobną koronkę, bez rękawów, moje epickie czarne koturny, czarne dodatki i oczywiście moja ukochana torba (klik). Pomalowałam się tak jak zwykle, umyłam zęby, i wyszłam z pokoju.
- Wybierasz się gdzieś? - spytała chichocząc Cam.
- Owszem! Idziemy z Hazzą na spacerek zapoznawczy! - wybuchnęłyśmy śmiechem. - A właśnie... Gdzie on?
- W pokoju. Tylko o 14 powrót! Bo fanki się wtedy zlatują.
Harry wyszedł z pokoju. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z hotelu. Nasz kierunek to Starbucks!

________________________________________________

WITAJCIE <3 .
Ogółem to tak: TC nie wyszedł XD . MAMY 1 WRZEŚNIA T_T . Nie ma rozdziału oczami Cam & Zayn'a... OGÓŁEM TO DUPA. 

Jedyne pocieszenie to Wy i HARRY POTTER NA TVN XD . 

Jak jest? :3

czwartek, 30 sierpnia 2012

Chapter 30 .

Otworzyłam oczy. Zegar pokazywał 05:58. Chyba obudziły mnie jakieś szarpnięcia. No tak, bus stanął. Wstałam z łóżka. Wszyscy jeszcze spali. Wyjrzałam przez okno, byliśmy pod jakimś motelem. Andy mi pomachał, a ja odwzajemniłam gest. Pokazał że mam podejść, więc wyszłam z busa.
- Dzieńdobry - powiedział, a ja odpowiedziałam tym samym - sprawa wygląda tak. W tym motelu jesteśmy przez kilka godzin, macie czas aby się odświeżyć, i no wiesz. O 17:00 opuszczamy motel i jedziemy do Comerica Theatre gdzie o 19:00 odbędzie się koncert. Teraz moja prośba! Idź i obudź wszystkich z waszego busa! Mój bus jest już obudzony, a te śpiochy jeszcze śpią - zaśmiał się.
- Jasne, to do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Poszłam do busa, i pierwszą obudziłam Cami, potem padło na Josh'a, nie stawiał oporu, przeciwnie do Zayn'a którego budziłam jakieś pięć minut. Potem Liam i Louis którzy obudzili się po tym jak zaczęłam się drzeć na Zayn'a że ma wstać. Niall również jakoś nie był taki oporny, został mi Harry. Z tym to będzie problem. Zaczęłam nim "kołysać" mówiąc przy tym jego imię, ten uśmiechnął się i przyciągnął mnie do siebie w celu pocałowania. Tego to się fajnie budzi. Kiedy się od siebie oderwaliśmy powiedziałam.
- Dobra, dobra! A teraz marsz do stołu bo mam ważne wieści! - zaśmiałam się.
Kiedy wszyscy już usiedli zaczęłam mówić.
- Jest teraz godzina szósta. Macie teraz wziąć potrzebne rzeczy, iść do recepcji po klucze, znaleźć swój pokój, iść do niego, wykąpać się, potem macie czas wolny, a o 17:00 wymeldowujemy się z hotelu i jedziemy do Comerica Theatre gdzie o 19:00 nasze gwiazdy mają koncert, zrozumiano?
- TAK JEST! - wykrzyknęli chórem.
Zaśmialiśmy się, i potem wszyscy rozeszli się po potrzebne ubrania, i ogółem rzeczy. Dostałam pokój numer 35. Czym prędzej do niego weszłam, zamknęłam i poleciałam pod prysznic. Zrobiłam to co zwykle ludzie robią pod prysznicem, wysuszyłam włosy, i ubrałam się w jasne jeans'y, czarno-biały sweter we wzorki, jak zwykle biżuteria i Vans'y (klik). Umalowałam się zwyczajnie i wybiła siódma. Schowałam "brudy" do torby, i poległam na łóżku. Telefon nie pokazywał żadnych wiadomości. Zamknęłam oczy. Cholera. Ktoś sobie znalazł czas na odwiedziny, chyba nawet wiem kto. No jasne! Harry.
- Hej - powiedział przytulając mnie, i jednocześnie wpraszając się do pokoju.
- Jasne wejdź - zaśmiałam się, zamykając drzwi.
- Przepraszam, stęskniłem się.
- Przez godzinę? - zapytałam a Harry słodko pokiwał głową. - Awww, słodko.
Harry podszedł i mnie pocałował.
- Uzależniłeś się od moich ust? - spytałam chichocząc.
- Od ciebie raczej - zarumieniłam się - nawet nie wiesz jak słodko wyglądasz kiedy masz rumieńce.
- Ej, no przestań tak mówić bo one nie zejdą - zaśmiałam się.
Znowu mnie pocałował. Ja też byłam od niego w jakimś stopniu uzależniona. Nigdy nie miałam takiej osoby jak on, co prawda nie znaliśmy się zbyt długo, ale chyba między nami od początku było jakieś uczucie. 
- Jessica...
- Tak, Harry?
- Kocham cię.
- Wiesz że żaden chłopak, oprócz mojego brata i taty jeszcze nigdy mi tego nie powiedział? - uśmiechnęłam się. - Harry, ja ciebie też.
Znowu się pocałowaliśmy, ale tak jakoś bardziej, no wiecie... Bardziej namiętnie. Kiedy skończyliśmy, położyliśmy się na łóżku przytuleni do siebie. 
- Jessie... Ja mam takie nietypowe pytanie.
- Wal śmiało.
- Czy... No... Czy ja będę mógł z tobą jechać do Polski, po trasie?
- Oczywiście że tak - poczochrałam go po loczkach - moja rodzina napewno chce poznać mojego chłopaka.
- No to już nie mogę się doczekać! - obrócił się do mnie i mnie pocałował.

***

Niezłe zamieszanie. Przydzielono mi Zayn'a i Hazzę. Teraz to Camille miała trójeczkę! 
- Zayn zdecyduj się!
- No dobra, chcę tę granatową!
Zayn już miał przydzielone ubranie, został Harry. Szedł się przebrać. Po chwili wpadłam na niego.
- Dałaś mi nie moją koszulkę - zaśmiał się.
- No tak przepraszam! To jest twoja.
Zaglądnęłam do przymierzalni Zayn'a, było ok. Tak jak chciał ubrał się tradycyjnie, zajrzałam do Hazzy.
- Przepraszam - powiedziałam odrazu wychodząc.
- Nie szkodzi - zaśmiał się zza kotary.
Widziałam jego klatę. Mój boże... Dobra, ogar. Wyszedł. Wszystko ok. Usiadłam na kanapie. Chłopcy weszli na scenę, zaczęli robić to co kochali, a ja poszłam zadzwonić do mamy. Powiedziała że już nie może się doczekać kiedy pozna Harr'ego. No i że tęskni. Resztę występu przegadałam to z Cami, to z Angie, to z Jen. No ogółem to co poprzednio. Kieyd chłopcy skończyli, jeszcze szybko lecieli się przebrać, i na spotkanie, z fanami z biletem VIP, a potem normalne trwające pół godziny spotkanie z fanami. Z Phoenix wyjechaliśmy koło dwunastej w nocy. Teraz przed nami siedmio godzinna podróż do LAS VEGAS! Tam na szczęście spędzimy 3 dni! Chłopcy również wydadzą tam dwa koncerty i odbędą się tam dwa podpisywania płyt. Przebieram się w to co poprzedniej nocy, postanowiliśmy oglądnąć film. Horror, jak zwykle nie wiem jaki. Ale jestem zbyt zmęczona na takie coś, wtulam się w Hazzę, i zasypiam.

______________________________


Hej :3 .
TWITCAM NAPIERW! :)
Pierwszy będzie jutro o 12:00 (podam link jutro), a drugi w niedzielę o 21:00 :)
Mam nadzieję że Wam pasuje, a robię dwa ponieważ nie wszyscy mogą byc jutro o 12 :D .

Blog! Jak jest? Następny rozdział piszę oczami Zayn'a i Camille :)

BTW.. Nie mogę się doczekać premiery Live While We're Young <3 . A Wy ? :) xx

środa, 29 sierpnia 2012

Chapter 29 .

Obudził mnie dźwięk sms'a. Od... Andy'iego. 

" Witaj, chciałem tylko powiadomić że o 10:00 wyjeżdżamy do San Diego, o 19:00 jest tam koncert trwa 3 godziny, potem jedziemy do Phoenix. Nie spóźnij się! :) (tyczy się Zayn'a i Harr'ego) "

Spojrzałam na zegarek w telefonie: 08:00. Jak piorun wyskoczyłam z łóżka prosto pod prysznic. Umyłam głowę, i wysuszyłam ją. Ubrałam się w kremową sukienkę z kokardką, okoronkowaną, czarne koturny, czarną biżuterię i listonoszkę. No i oczywiście Ray-Ban'y (klik)! Umalowałam się. Brudne rzeczy zabrałam z suszarki i zapakowałam. Byłam spakowana. Szybko wiem. To tylko dlatego że nie wyjmowałam wszystkich kosmetyków. No i ubrań. I butów. Zbiegłam na śniadanie. Nałożyłam cokolwiek na talerz i usiadłam sama. Po jakichś 10 minutach dosiedli się do mnie chłopcy. 
- Dzieńdobry - powiedzieli.
- Hej - odpowiedziałam.
- Masz worki pod oczami - powiedział Zayn.
- Wiem - spojrzałam na Harr'ego i się zaśmiałam.
Zjadłam, odniosłam talerz, pożegnałam się i poszłam na górę. Była 09:30. Napisałam sms'a do mamy że mam urwanie głowy, i że dzisiaj jedziemy do San Diego. Sprawdziłam czy wszystko wzięłam, i zeszłam na dół na recepcję. Tam oddałam klucze i postanowiłam z bagażami poczekać na chłopaków. Zdążyłam zauważyć że Tour Bus'y już są. Przyszedł Andy wraz z chłopcami. Coś tam gadali, chyba mnie nie zauważyli. Wstałam i podeszłam do nich, rozmawialiśmy co dalej z trasą abyśmy wiedzieli co i jak. Chwilę przed 10 staliśmy już w całym składzie. W każdym Tour Bus'ie było po osiem łóżek. Do pierwszego zapakował się Andy, ochrona czyli Paul i Andy, basista, Angie, Jen, kosmetyczka i fryzjerka, a do tego drugiego ja, Camille, chłopcy i Josh. Tour Bus'y były śliczne w środku, może nie zbyt przestrzenne, ale przytulne. Zajęliśmy sobie łóżka, ja miałam na pół z Camille, a chłopcy musieli spać w "klitkach". No bo my miałyśmy "łoże małżeńskie" czyli to największe. Ale w sumie dziewczynom się ustępuje! Kiedy odbyliśmy małą bitwę kto gdzie śpi, usiedliśmy przy takim jakby stoliku. 
- To co, gramy tradycyjnie w butelkę? - zapytał Louis.
- Ja to bym poszła spać - powiedziałam.
- Nie, nie, nie! Już idę po butelkę! - powiedział 'oburzony' Louis.
Zmuszona do gry przeczesałam włosy ręką. 
- To co, ja zaczynam?- zaśmiał się Tommo.
Wypadło na Hazzę, chyba to źle wróżyło.
- O! Hazzunio, Loczuś mój kochany!
- O boże... - załamał się Harry.
- Więc, pytanie czy wyzwanie?
- Am...
- Wyzwanie! Rozumiem twój wybór - zaśmialiśmy się - więc... Musisz... - rozejrzał się i zatrzymał wzrok na mnie - wiem! Musisz pocałować Jessie! Ale nie tak normalnie, tak wiesz... Mrau.
- Mój boże Louis... - powiedziałam.
W sumie jakaś tam część mojego ciała się cieszyła bo nigdy bym nie odmówiła jego ustom. Siedzieliśmy koło siebie, więc to nie był jakiś zbyteczny problem, aby się TAK pocałować. Harry objął mnie, potem jedną ręką chwycił za policzek. Jego usta dotknęły moich, potem już szło nam dobrze. Po jakichś 30 sekundach oderwaliśmy się od siebie z uśmiechem na ustach.
- Nie było widać jakbyście chcieli przestać - powiedział Zayn, a inni przytaknęli, ale potem zaczęliśmy się śmiać.
Kontynuowaliśmy grę.

***

Chłopcy i scena to coś idealnego. Zawsze dają z siebie wszystko. Niestety czasem to trwa za krótko. Koncert w San Diego właśnie się skończył. Pożegnali fanów i zeszli ze sceny. Przybiliśmy im piątki, no znaczy przybiłam piątkę tylko czterem, Harry mnie pocałował. To słodkie. Ale nie było czasu na takie rzeczy. Automatycznie udaliśmy się do autobusów. Przed nami Phoenix! W tour busach umyliśmy się na tyle ile to było możliwe, i przebraliśmy w luźniejsze rzeczy. Tzn. nie piżamy, ale też nie stroje na codzień. Ja chyba jako jedyna pożegnałam się z Harry'm buziakiem i poszłam spać. Byłam w y k o ń c z o n a.

____________________________________________

Yaay! ;3

Jest taka sprawa. Więc, zabardzo nie ogarniam w jakich miastach i w jakiej kolejności chłopcy mieli koncerty, więc będzie troszkę po mojemu, jednak ostatni koncert opiszę w Dallas <3 .

twitcam! No więc planuję na jutro około 21 :). Jeszcze dodam dokładnie informacje ;)

Jak Wam się podoba? :) . Proszę komentujcie xx .

Wiem rozdział krótki, ale jestem strasznie zmęczona x_x

btw. HAPPY BIRTHDAY DADDY! <3 . Macie jeszcze śmiesznego Liam'a ( dziewiętnastolatka ) a co! :) xx


wtorek, 28 sierpnia 2012

Chapter 28 .

Rozdział pisałam przy piosence Justin'a Bieber'a - Pray ♥ .


- Harry...Ja... - pierwszy raz w życiu tak się jąkałam. 
Jeszcze w dodatku tyle osób mnie obserwowało... Co do... JEST! Awaria jak na zawołanie. Ciemność w całej hali to coś czego potrzebowałam. Zbliżyłam się bliżej uszu Harr'ego i otworzyłam się.
- Harry, ja też cię kocham - wyszeptałam.
Było słychać jakieś głosy, ludzi starających się to naprawić jednak dla mnie liczył się Harry.
- Czy mogę cię pocałować? - spytał uwodzicielsko.
- Tak.
Harry wyłączył mikrofon, a następnie rzucił go na podłogę, ujął moją twarz w jego magiczne dłonie, i złożył na moich ustach najsłodszy pocałunek w życiu. Żyliśmy chwilą. Zawiesiłam moje ręce na jego szyi, i przysunęłam się bliżej niego, oboje pragnęliśmy tego pocałunku straszliwie mocno. Światła się zapaliły, a my dalej tkwiliśmy w tym przecudownym pocałunku. Po kilku sekundach, usłyszeliśmy gwizdanie, wiwatowanie i jak zwykle piski fanek. Odkleiliśmy się od siebie, popatrzyliśmy sobie w oczy, uśmiechnęliśmy się. Podniosłam mikrofon z ziemi, i włączyłam go.
- Chciałam bardzo przeprosić za całe zamieszanie, ale jednocześnie wam podziękować że dajecie im - wskazałam na chłopców - szczęście. 
Uśmiechnęłam się, pożegnałam i kulturalnie zeszłam ze sceny. Potem usłyszałam jeszcze brawa.
- Dziewczyno! To było piękne! - krzyknęła Camille.
- Przestań, ciekawe co powie Andy. Sama wiesz jaki jest w stosunku do dziewczyn chłopaków.
- Nie przejmuj się tym! Teraz wiesz, czekasz do końca koncertu i... BUM! Romantyczny wieczór z twoim nowym chłopakiem!
- Ale... On nie jest moich chłopakiem.
- Tak, tak. Zobaczymy - zaśmiała się.
Resztę koncertu przegadałam z moją mamą przez telefon. Potem zeszli ze sceny. Dostałam "gratulacje" od chłopców, Harry wziął mnie na stronę w cztery oczy.
- Więc... Zostałabyś moją dziewczyną? - spytał podając mi różę, która swoją drogą nie wiedziałam jak się tu znalazła.
- Ja... Ja... Oczywiście - uśmiechnęłam się najpiękniej jak potrafiłam.
Przycisnął mnie bardziej do ściany, i pocałował. Moje życie stawało się teraz bardziej kolorowe niż było.
- A jak myślisz co powie na to Andy?
- Nie przejmuj się nim, przeżyje - uśmiechnął się.
- Harry! Musimy iść! Za godzinę w hotelu macie dla siebie całą noc - krzyknął Liam.
- Teraz muszę iść, ale dzisiaj nie zaśniesz, kochana - pocałował mnie szybko, wręczył różę, i pobiegł.
Poszłam do pokoju w którym na chłopców czekała ekipa. Był tam sam... Andy. Nikogo poza nim. Chciałam się wycofać, ale...
- Zostań proszę i porozmawiaj ze mną.
- Dobrze.
Usiadłam przy stole, i czułam się niczym na przesłuchaniu.
- I znowu to robisz...
- Ale co?
- Boisz się mnie! - przemilczałam to. - Nie ma czego! Chciałem tylko powiedzieć, że narazie do końca trasy musisz nadal pracować, no i oczekuj nie miłych opinii na twój temat, ale to minie. A pozatym to gratulacje! 
- Dziękuję... - byłam troszkę zmieszana.
- Chyba nikt cię nie powiadomił, pod halą czeka auto, które ma was zawieźć do hotelu, ja i chłopcy przyjedziemy potem, narazie! I do jutra.
- Dowidzenia.
Skierowałam się do wyjścia, wsiadłam do auta i w żwawym towarzystwie dojechaliśmy pod hotel. Automatycznie skierowałam się do mojego pokoju. Rzuciłam wszystko i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się moje paskowe, leggins'y,  przykrótką koszulkę, no i moje piękne królikowe papcie (klik), umyłam zęby, zmyłam makijaż, i poszłam się położyć. Co prawda nie miałam zamiaru spać, ale chciałam poczytać. W tem ktoś zapukał do pokoju. No tak! Harry obiecał że nie da mi spać... Cieszyłam się. Poszłam otworzyć.
- O widzę że nie tylko ja tu jestem w piżamie - powiedział przytulając mnie i zamykając za sobą drzwi - mamy całą noc, zacznijmy od tego że chcę ciebie pożądnie wycałować - zaśmialiśmy się.
Usiedliśmy na moim łóżku.
- Rozmawiałeś z Andy'm? - spytałam.
- Tak, powiedział że on już się nie miesza w nasze życie prywatne i że z tobą gadał, ale teraz nie o tym. Moje usta marzyły o tym aby cię pocałować, od dobrych dwóch tygodni, i jeszcze im mało więc daj im te szczęście - zaśmiałam się.
Harry lekko przyparł mnie swoim ciałem i zaczął całować. Z początku delikatnie, ale potem pogłębiał. Ja nie protestowałam, w końcu też tego chciałam.
- Obejrzyjmy jakiś film - zaproponowałam.
- Ale będę mógł cię całować kiedy chcę!
- Niech ci będzie.
Harry chwycił pilota, a ja usiadłam mu pomiędzy nogami, szukaliśmy czegoś w telewizji. Postanowiliśmy wypożyczyć film z hotelowej wypożyczalni. Oczywiście horror. Harry wziął jakiś mało znany z bardzo dobrymi opiniami. Zaczęliśmy oglądać. Ja jak zwykle się bałam, ale teraz to inna bajka. Non stop mnie całował, po polikach, czole, nieraz kiedy się odwracałam to w usta. Resztę nocy, przegadaliśmy. Około 05:00 stwierdziliśmy że przyzwoicie będzie jeśli Harry pójdzie do swojego pokoju, więc pożegnaliśmy się i bardzo szybko zasnęłam.

________________________________________

Uf! <3 .
Macie, są nareszcie razem :3 . Powiem Wam że sama się cieszę >.< . Haha, a Wy co myślicie? :)

Kiedy proponujecie abym zrobiła TC? :)