środa, 29 sierpnia 2012

Chapter 29 .

Obudził mnie dźwięk sms'a. Od... Andy'iego. 

" Witaj, chciałem tylko powiadomić że o 10:00 wyjeżdżamy do San Diego, o 19:00 jest tam koncert trwa 3 godziny, potem jedziemy do Phoenix. Nie spóźnij się! :) (tyczy się Zayn'a i Harr'ego) "

Spojrzałam na zegarek w telefonie: 08:00. Jak piorun wyskoczyłam z łóżka prosto pod prysznic. Umyłam głowę, i wysuszyłam ją. Ubrałam się w kremową sukienkę z kokardką, okoronkowaną, czarne koturny, czarną biżuterię i listonoszkę. No i oczywiście Ray-Ban'y (klik)! Umalowałam się. Brudne rzeczy zabrałam z suszarki i zapakowałam. Byłam spakowana. Szybko wiem. To tylko dlatego że nie wyjmowałam wszystkich kosmetyków. No i ubrań. I butów. Zbiegłam na śniadanie. Nałożyłam cokolwiek na talerz i usiadłam sama. Po jakichś 10 minutach dosiedli się do mnie chłopcy. 
- Dzieńdobry - powiedzieli.
- Hej - odpowiedziałam.
- Masz worki pod oczami - powiedział Zayn.
- Wiem - spojrzałam na Harr'ego i się zaśmiałam.
Zjadłam, odniosłam talerz, pożegnałam się i poszłam na górę. Była 09:30. Napisałam sms'a do mamy że mam urwanie głowy, i że dzisiaj jedziemy do San Diego. Sprawdziłam czy wszystko wzięłam, i zeszłam na dół na recepcję. Tam oddałam klucze i postanowiłam z bagażami poczekać na chłopaków. Zdążyłam zauważyć że Tour Bus'y już są. Przyszedł Andy wraz z chłopcami. Coś tam gadali, chyba mnie nie zauważyli. Wstałam i podeszłam do nich, rozmawialiśmy co dalej z trasą abyśmy wiedzieli co i jak. Chwilę przed 10 staliśmy już w całym składzie. W każdym Tour Bus'ie było po osiem łóżek. Do pierwszego zapakował się Andy, ochrona czyli Paul i Andy, basista, Angie, Jen, kosmetyczka i fryzjerka, a do tego drugiego ja, Camille, chłopcy i Josh. Tour Bus'y były śliczne w środku, może nie zbyt przestrzenne, ale przytulne. Zajęliśmy sobie łóżka, ja miałam na pół z Camille, a chłopcy musieli spać w "klitkach". No bo my miałyśmy "łoże małżeńskie" czyli to największe. Ale w sumie dziewczynom się ustępuje! Kiedy odbyliśmy małą bitwę kto gdzie śpi, usiedliśmy przy takim jakby stoliku. 
- To co, gramy tradycyjnie w butelkę? - zapytał Louis.
- Ja to bym poszła spać - powiedziałam.
- Nie, nie, nie! Już idę po butelkę! - powiedział 'oburzony' Louis.
Zmuszona do gry przeczesałam włosy ręką. 
- To co, ja zaczynam?- zaśmiał się Tommo.
Wypadło na Hazzę, chyba to źle wróżyło.
- O! Hazzunio, Loczuś mój kochany!
- O boże... - załamał się Harry.
- Więc, pytanie czy wyzwanie?
- Am...
- Wyzwanie! Rozumiem twój wybór - zaśmialiśmy się - więc... Musisz... - rozejrzał się i zatrzymał wzrok na mnie - wiem! Musisz pocałować Jessie! Ale nie tak normalnie, tak wiesz... Mrau.
- Mój boże Louis... - powiedziałam.
W sumie jakaś tam część mojego ciała się cieszyła bo nigdy bym nie odmówiła jego ustom. Siedzieliśmy koło siebie, więc to nie był jakiś zbyteczny problem, aby się TAK pocałować. Harry objął mnie, potem jedną ręką chwycił za policzek. Jego usta dotknęły moich, potem już szło nam dobrze. Po jakichś 30 sekundach oderwaliśmy się od siebie z uśmiechem na ustach.
- Nie było widać jakbyście chcieli przestać - powiedział Zayn, a inni przytaknęli, ale potem zaczęliśmy się śmiać.
Kontynuowaliśmy grę.

***

Chłopcy i scena to coś idealnego. Zawsze dają z siebie wszystko. Niestety czasem to trwa za krótko. Koncert w San Diego właśnie się skończył. Pożegnali fanów i zeszli ze sceny. Przybiliśmy im piątki, no znaczy przybiłam piątkę tylko czterem, Harry mnie pocałował. To słodkie. Ale nie było czasu na takie rzeczy. Automatycznie udaliśmy się do autobusów. Przed nami Phoenix! W tour busach umyliśmy się na tyle ile to było możliwe, i przebraliśmy w luźniejsze rzeczy. Tzn. nie piżamy, ale też nie stroje na codzień. Ja chyba jako jedyna pożegnałam się z Harry'm buziakiem i poszłam spać. Byłam w y k o ń c z o n a.

____________________________________________

Yaay! ;3

Jest taka sprawa. Więc, zabardzo nie ogarniam w jakich miastach i w jakiej kolejności chłopcy mieli koncerty, więc będzie troszkę po mojemu, jednak ostatni koncert opiszę w Dallas <3 .

twitcam! No więc planuję na jutro około 21 :). Jeszcze dodam dokładnie informacje ;)

Jak Wam się podoba? :) . Proszę komentujcie xx .

Wiem rozdział krótki, ale jestem strasznie zmęczona x_x

btw. HAPPY BIRTHDAY DADDY! <3 . Macie jeszcze śmiesznego Liam'a ( dziewiętnastolatka ) a co! :) xx


1 komentarz: