środa, 15 sierpnia 2012

Chapter 20 .


Jeden z najpiękniejszych momentów w moim życiu. Na moich ustach poczułam jego, delikatne, ciepłe i miękkie usta. I choć wiem że nie powinniśmy, nie potrafiłam mu odmówić. Stało się i tyle. Jednak to był najlepszy pocałunek w moim całym 18-letnim życiu. Po kilku sekundach odczepiliśmy nasze idealnie pasujące do siebie usta i popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
- Przepraszam... Ja... Ja nie powinienem - powiedział skruszony.
- Wina również jest po mojej stronie, ale przecież to tylko jeden niewinny pocałunek! - mówiłam uspokajając go. - Spokojnie nikt poza nami się nie dowie.
- Los chciał nas złączyć już dwa razy, i tym trzecim mu się udało - usmiechnął się, a ja się zarumieniłam. - Jesteś słodka kiedy się rumienisz.
- Nie słodź mi bo mi te buraki chyba do jutra nie zejdą - zaśmiał się.
Jak gdyby nigdy nic wzięliśmy sobie po kawałku pizzy i wróciliśmy do oglądania. Na Mtv zaczynał się właśnie maraton z Pranked, wręcz uwielbiałam ten serial! Niektóre scenki były przekomiczne, a nie które po prostu głupie... Ciągle czuję na swoich ustach, usta Harr'ego. Tak wiem to dziwne, ale bardzo przeżywam tak niewinny pocałunek, ale w końcu zauroczyłam się nim. Bardzo. Sama niewiem dlaczego... Może to przez jego przyciągające zielone spojrzenie, uwodzące dołeczki, seksowne opadające na twarz loki, wciąż uśmiechające się wargi... Chyba siedzę obok ideału. Moje piękne rozmyślenia czasem mnie przerażają... To dziwne ale chyba... Chcę znów poczuć jego ust... Zakochałam się? Oby nie... Ale w sumie jak już mówiłam jestem człowiekiem JESZCZE z uczuciami. Z moich głębokich rozmyśleń wyrwał mnie jego punkt czyli Harry.
- Hahahaha! Błagam powiedz że to widziałaś! - krzyczał śmiejąc się.
- Zamyśliłam się - odpowiedziałam.
- To nie myśl tylko oglądaj powtórkę - skierował moją twarz ku telewizorowi.
Rzeczywiście dość śmieszne. Tak więc resztę wieczoru oglądaliśmy maraton z Pranked, a około 01:00 usnęliśmy. Oczywiście nie obyło się bez sprzeczki, i Harry siłą zaniósł mnie do sypialni, ponieważ niewypada aby dama spała na kanapie! Co za facet.

* z perspektywy Niall'a *
Powoli otwieram moje oczy. Chyba znajduję się na podłodze... To by wyjaśniało dlaczego jest tak twardo. Strasznie boli mnie głowa. Podnoszę się na wysokość łokci i widzę dookoła TYLKO Zayn'a który śpi koło basenu. On koło wody? Rekord. No tak! Po za nim jest tylko wielki bałagan. Może reszta jest na górze... Tak więc wstaję, i idę po schodach na górę. Lecz na mój pech zastałem tam tylko Liam'a i Danielle w pokoju Li. Tak więc ponownie udałem się na dół, i zauważyłem Zayn'a w kuchni który już sączył wodę.
- Siema stary - powiedział zachrypnięty.
- Cześć pijaku - zaśmiałem się.
- To nie jest śmieszne! O mało co tam nie wpadłem!
- Nie, nie. Wogóle nie powinienem się śmiać! - starałem się być poważnym.
- Gdzie wszyscy?
- Więc, Li i Dan są w pokoju Li, Lou i El niewiem, ale zgaduję że u Eleanor, a Harry i Jessie... Cóż...
- Ostatni raz widziałem ich wczoraj wychodzących z domu koło 22.
- A reszta uczestników imprezy poszła do domu, i wszystko wyjaśnione.
- Tak teraz trzeba tylo sprowadzić resztę do domu!
- To ty to zrób, ponieważ dochodzi 11:00, a ja o 11:30 jestem umówiony na skype'a z Natalie.
- Nialler cóż za romantyczność.
- Tak wiem - powiedziałem udając wyrafinowanego obywatela.
Zayn poszedł ze mną na górę, ponieważ podobnie jak ja miał telefon w swoim pokoju. Wszedłem do swojego i pierwsze co zrobiłem to odpaliłem laptopa.

* z perspektywy Zayn'a *
Poległem na swoim wygodnym materacu i sięgnąłem po telefon który znajdował się na etażerce. Moja głowa odmawiała posłuszeństwa. Wybrałem numer Louis'a.
- Cześć Lou, jak tam po imprezie?
- Hej, no wiesz. Kac. A tam?
- Ta, ta. Również. Gdzie jesteś? I kiedy wracasz?
- Tak więc mamo jestem u swojej dziewczyny i jako przyzwoici wrócimy za godzinę - powiedział poważnym tonem, a potem oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Oczywiście synu, dowiedzenia.
- Do zobaczenia rodzicielko!
Dlaczego zawsze rozmowy z Louis'em są pojechane? Nieważne. Wybieram numer Hazzy.
- Hej Zayn mów szybko - powiedział szepcząc.
- Ok, kiedy wrócisz i jak tam po imprezie, gdzie ty wogóle jesteś?
- Panie półkowniku będę za półtora godziny, bardzo miło spędziłem czas i jestem u panny Jessici Starwood.
- Dlaczego wy mnie tak traktujecie?! - powiedziałem udając płacz.
- Jak? - spytał.
- Louis wziął mnie za mamę, a ty jak mniemam za policjanta!
- Bo zadajesz tyle pytań.
- Ale przynajmniej wszystko wiem! - przechwaliłem się.
- Racja, ja kończę narazie.
- Trzymaj się, pa.
Pan półkownik rodzicielka wykonał swoje zadanie i ma fajrant. Odłożyłem telefon i zamknąłem oczy.

* z perspektywy Liam'a *
Moje tęczówki powoli oswajały się ze światłem. Jak zwykle włosy Dan gilgotały mnie w szyję. Jednak ona nie spała, ona czekała aż się obudzę.
- Witaj śpiochu - powiedziała obracając się w moją stronę.
- Hej skarbie - odpowiedziałem delikatnie całując ją na powitanie.
- Chyba wszyscy jeszcze śpią nie bądźmy gorsi - powiedziała wtulając się w moją koszulkę.
Objąłem ją ramieniem i zamknąłem oczy.

* z perspektywyLouis'a *
- Hahahaha! Ciotaaa! - krzyczała Eleanor.
- Ooo, jeszcze tego pożałujesz! - powiedziałem biorąc do ręki kolejną koszulkę. - Łap to gadzino!
- Patrz co maaam! A ha ha ha!
- Ooo nieee! - niemalże rzuciłem się na nią. - Oddajesz po dobroci czy siłą mam ci to wyrwać!
-  No co? Louis'ek się boji o swój telefon? - spytała robiąc minę zbitego szczeniaczka.
- Przypominam ci że na tobie leżę i teraz to ja mam przewagę.
- Cholera... - zacząłem ją gilgotać i odrazu oddała telefon.
- I co Eleanor'cia? - spytałem dumny z tego co zrobiłem.
- Nic, ale jeszcze pożałujesz - powiedziała po czym mnie pocałowała.
- Chodź zbieramy się - powiedziałem pomagając jej wstać.
Ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanie i wyszliśmy z jej domu kierując się w stronę auta.

* z perspektywy Harr'ego *
Naleśniki prawie gotowe, teraz jeszcze tylko herbata. Cholera! Pusto. Czyli zostaje nam woda... No nic. Przygotowałem stół, pościeliłem łóżko i czekałem na Jessie. Napisałem do Zayn'a sms'a czy mógłby po nas przyjechać za jakąś godzinę, zgodził się. Poszedłem do sypialni aby ją obudzić.Tak jak myślałem! Spała jak zabita. Nachyliłem się nad nią lekko, aby ją przebudzić, ale kiedy tylko dotknąłem jej ramion coś wybełkotała i jakby chciała mnie przytulić przez sen. Niestety wylądowałem na niej. Jednak się obudziła.
- Em... Harry dlaczego na mnie leżysz? - spytała zaspana.
- Wiesz w sumie to ty chciałaś mnie przytulić przez sen ale coś ci nie wyszło - zaśmiałem się i podniosłem z niej.
- Ale dlaczego jesteś w mojej sypialni, czy my...
- Nie, nie! Coś ty! Chciałem cię obudzić bo za godzinę Zayn po nas przyjedzie, a śniadanie gotowe.
- Ok, już wstaję - powiedziała podnosząc się.
Przepuściłem ją w drzwiach.
- Kto to zrobił? - powiedziała wskazując na stolik.
- Gremliny wiesz?
- Ooo... Harry nie musiałeś! Skąd wziąłeś jajka i mleko?
- Masz sklep blisko domu.
- No tak... To... O KTÓREJ TY WSTAŁEŚ CZŁOWIEKU?!
- O 09:00 - zaśmiałem się.
Zaczęliśmy konsumować, a potem doszliśmy do wniosku że musimy jechać w tymczym jesteśmy ponieważ nie mamy tu żadnych innych rzeczy. Mi to tam pasuje, ponieważ mam na sobie białą koszulkę i szare dresowe spodnie, ale Jess ma za dużą koszulkę i króciusieńkie spodenki a jest zimno. Damy radę! Teraz kiedy byliśmy gotowi do przejścia z klatki do samochoduposłusznie czekaliśmy na Zayn'a.

* z perspektywy Louis'a *
Skoro Zayn'a, Hazzi i Jessie nie ma, Niall skype'uje z Natalie, to Liam z Danielle musi być w pokoju Li! Ha! Sherlock Holmes ze mnie! Skierowałem się z El do pokoju Li i wparowaliśmy tam drząc się:
- WSTAWAĆ LENIE!
- Zaraz zejdziemy na dół - powiedział zaspany i jednocześnie przestraszony Liam.
Nie mogąc powstrzymać śmiechu zeszliśmy z Ellie na dół, i zaczęliśmy sprzątać bo nie było tu nawet przejść!

* z perspektywy Zayn'a *
- Jak tam noc wam minęła? - spytałem.
- Emocjonalnie! - odpowiedziała Jessie.
- Dlaczego? - spytałem.
Dowiedziałem się całej historii z włamywaczem, niedoszłym spacerkiem, wargą Hazzy i o reszcie wieczoru.
- A tak od czapy, to rozmawiałem z Camille i wpadnie do nas dzisiaj.
- No to fajnie, nareszcie się poznacie - powiedział harry i popatrzył na Jessie.
Dojechaliśmy pod dom. Louis i El sprzątali, a kiedy weszliśmy zauważyliśmy również schodzących na dół Liam'a i Danielle. Tamta ogarnięta czwórka sprzątała, Hazz i Jess poszli do swoich pokoji się przebrać i umyć, a ja zaprosiłem do domu Cami która właśnie stała w progu drzwi.
- Pomożecie? - spytał błagalnym głosem Lou.
Spojrzałem na Cami, i oboje odpowiedzieliśmy 'tak'. Tak więc cała szótska sprzątała ten syf.

______________________________________________

Kolejna bohaterka!

Camille Armstrong (19 l.) 

Cały rozdział zrobiłam z perspektywy chłopców jak zauważyłyście. Mam nadzieję że choć troszkę przypadnie Wam do gustu! xx. Następny rozdział pojawi się jutro najprawdopodobniej koło 20:00 :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz