poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Chapter 24 .


* oczami Harr'ego *

Obudziły mnie dość głośne dzwięki dochodzące z dołu. Przetarłem moje zaspane oczy, i wstałem kierując się na dół. To Liam który wraz z jakimiś chłopakami wnoszą do domu już chyba dziesiątą walizkę. Bez zastanowienia postanowiłem pomóc. Zostały jeszcze dwie walizki, wziąłem je i odstawiłem do pozostałych.
- To wszystko, dowidzenia! - powiedział jeden z chłopców, a my odpowiedzieliśmy tym samym.
- Serio? 12 ogromnych walizek o - spojrzałem na zegarek- 8:00 rano?!
- No tak, na każdą osobę są po dwie, a Camille już dostała.
- Idę spać.
- O nie, nie, nie! Skoro już wstałeś to teraz trzeba wszystkich obudzić!
- Lubię w tobie tego egoistę! - zasmialiśmy się.
- Nie chodzi o to, trzeba im dostarczyć walizki do pokoju, ale potem. Teraz do budzenia! Ty bierz Zayn'a i Jessie, a ja biorę Niall'a i Lou!
- Ej! Mam dwie najcięższe osoby do obudzenia!
- Ups! - zaśmiał się i rozeszliśmy się.
Najpierw poszedłem do Zayn'a. Skoro to przyjaciel to bez zastanowienia 'naskoczyłem' na niego i zacząłem po nim skakać, krzycząc:
- Time to wake up! Noooow! C'mon! Get up!
- Już... No! Wstanę, jeśli ty ze mnie zejdziesz.
- Jasne - zszedłem z niego i zabrałem mu kołdrę wychodząc z pokoju.
Coś się jeszcze darł żebym mu ją oddał a ja zostawiłem ją przed drzwiami. Liam widząc to i jednocześnie wychodząc z pokoju z Niall'em zaśmiali się. No to teraz do Jessie. I znowu ją budzę. Ale przecież nie łatwo obudzić anioła, prawda? Wszedłem po cichu do jej pokoju, a ona spała lekko skulona, owinięta w kołdrę... Mówiłem że to anioł! Przykucnąłem przy jej twarzy i zacząłem ją delikatnie szturchać. W tym momencie do pokoju wparował Zayn.
- Aha, czyli po mnie skaczesz, a ją to delikatnie? O nie, nie! - prawie krzyczał i... wskoczył na jej łóżko.
Przyglądałem się całej sytuacji.

* oczami Jessici *

Czułam ciężar na swoim ciele. Jakby ktoś po mnie skakał. Otwieram oczy i co widzę? Kurwa! Widzę jak JESZCZE żyjący pan Malik po mnie skacze! Tego jeszcze nie było! A Harry sobie tak beztrosko stoi z tyłu, i po cichu się śmieje! Boże, z kim ja żyję?
- Zayn spierdalaj! - krzyknęłam.
- Uuuu... Jaka groźna! Lubię takie! -śmiał się.
- Masz 3 sekundy na zejście, albo wylądujesz w basenie!
- Tak, tak!
Odliczyłam do trzech, ale potem wybuchłam! Zayn upadł na ziemię, a ja wstałam, i zaczęłam go ciągnąć za koszulkę na dół. On zdążył wstać, a że ja z rana nie miałam siły to wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę basenu! Już wiedziałam co on chce żeby mnie czekało, ale nie tak szybko! Kiedy nad basenem miał zamiar mnie wrzucić pociągnęłam go za sobą za koszulkę, i oboje wylądowaliśmy w wodzie. Ja wiedziałam że on nie umie pływać, ale mógł ze mną nie zadzierać a było płytko!
- Masz za swoje!
- A ty masz szczęście że jest tu płytko!
- Hahahahaha - pozostała czwórka ubolewała ze śmiechu.
- Poranna impreza w basenie?
- Czemu nie!
Zaraz potem nasza cała szóstka była w basenie.
- Jesteście nienormalni! - powiedziałam.
Spojrzeli się na siebie porozumiewawczo, i zaczęli się do mnie zbliżać.
- Nieeee! - krzyczałam kiedy wzięli mnie na ręce.
Wyrzucili mnie chyba na metr nad wodą i z hukiem plasnęłam do wody. Nie powiem. To strasznie bolało. Postanowiłam dać im nauczkę i nie wynurzać się z wody. Ciekawe kto pierwszy zareaguje. Słyszałam tylko z nad tafli wody.
- Ej, ona się nie wynurza - to chyba Louis.
Zaraz potem ktoś wziął mnie na ręce. Ale teraz ja już nie na żarty zakrztusiłam się wodą. Zaczęłam kaszleć, otworzyłam oczy i nad moją twarzą był Harry. Położył mnie na lądzie i sam na niego wyszedł, podobnie jak wszyscy. Ja odkaszlnęłam wodę, i w sumie to było ok.
- A co jeśli ona umrze? - spytał Niall.
- A gdzie zostawimy ciało? - zapytał Louis, a ja się głośno zaśmiałam.
- Czuję się dobrze, i Louis. Hahaha, może zakop mnie na polu marchwi? - śmiałam się.
- Udawałaś? - spytał Zayn.
- Na początku tak, bo chciałam wam dać nauczkę, ale potem na serio zakrztusiłam się wodą. A tak swoją drogą, to bardzo fajna pobudka! - powiedziałam z sarkazmem.
- Na początku myśleliśmy że się z Zayn'em pozabijacie - powiedział Harry.
- Na drugi raz dajcie mi się obudzić samodzielnie, albo chociaż za pomocą budzika!
- Ok - powiedział Harry pomagając mi wstać.
- Idę się ubrać, i jak coś to siedzę w pokoju i się pakuję - powiedziałam wychodząc z tarasu.
Z tyłu usłyszałam że dla każdego są dwie walizki, więc tyle sobie wzięłam i poszłam z nimi na górę. Ubrałam na siebie mój stary dres, otworzyłam szafę. Mam dużo roboty. Ale napewno jedną walizkę przeznaczę na buty! Taką moją, nieco mniejszą od tych. Zaczęłam pakowanie.

***

Godzina: 17:23. Stan: Prawie spakowana. Chłopcy skończyli chyba pięć godzin temu, ale nie! Ja muszę się pakować osiem godzin! Znaczy w sumie od 20 minut staram się je dopiąć. Te dwie od chłopców są zapełnione na full tylko ubraniami, jedna moja lekko mniejsza jest cała w butach, no a trzecia jest mała, i w sumie to jest torba, na kosmetyki.
- Pomocy! - krzyczałam.
- Co się s... O cholera - powiedział Harry wchodząc do pokoju z pozostałą czwórką.
- Ja mam jeszcze trochę miejsca w tej drugiej - powiedział Louis, a inni przytaknęli.
- Tak, tak. No fajnie a teraz siadać na walizkach! Tylko nie na tej! - wskazałam na walizkę z butami. - Tam są moje maleństwa!
Chłopcy się zaśmiali, Lou i Harry usiedli na jednej, a Niall i Liam na drugiej. Zayn pomagał mi zapinać.
- A o której mamy wylot wogóle? - spytał Niall.
- Andy mówił że o 02:30 mamy być na lotnisku.
- Że co?! - krzyknęłam.
- No tak, a! Zapomniałem powiedzieć... Przepraszam - powiedział Liam.
- Nie no dzięki! A Cami chociaż wie?
- Tak powiedziałem jej - odrzekł Zayn.
- Dobra, więc no.
- Co? - spytał Niall.
- No nic! - zaśmiałam się.
Poszliśmy wszyscy na dół, zrobiliśmy naleśniki, i miło spędziliśmy wieczór.

____________________________________________


Hej kochani! xx
Dodaję teraz ponieważ dzisiaj nocuję u koleżanki i nic nie dodam do jutrzejszego wieczoru ;(
Podoba się? :)
Mówiłam że jestem podniecona w cholerkę że tyle wyświetleń i obserwartorów? :3

Bye! <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz