Opowiadanie, z One Direction w roli głównej. Zapraszam do czytania i komentowania! :) xx
sobota, 25 sierpnia 2012
Chapter 25 .
Obudził mnie budzik. 01:30. Chyba reszta jeszcze śpi. Przecieram moje zaspane oczy ręką, i jak codzień przeczesuję grywkę, ręką. Wstaję i kieruję się do łazienki.Biorę szybki prysznic, owijam się w ręcznik, i idę po rzeczy. Ubieram się w jasne jeans'owe rurki, bluzkę ombre, koturny od Campbell'a, biżuterię, no i moją czarną torbę (KLIK). Maluję jak zwykle, suszę i prostuję włosy i jest 02:00. Wychodzę z pokoju. Chłopcy już wstali. Znaczy na dole zastałam tylko Liam'a, czyli że reszta jest w pokojach.
- Hej - powiedziałam.
- Hej Jess.
- W czym jedziecie? - spytałam.
- Jak widać - powiedział.
- Czyli reszta podobnie, tak? - spytałam, a on skinął głową.
Czyli oni jak również i ja, mają gdzieś wygodę i ubierają się normalnie choć czeka nas 10 godzin w samolocie.
- A jak będziemy siedzieć? - spytałam.
- Miejsca będą po cztery osoby, a jedzie nas ósemka.
- A ochrona?
- Będzie lecieć w osobnym sektorze.
- Aaa, no okej.
Reszta już zeszła na dół, walizki na nas czekały więc wyszliśmy z domu i zapakowaliśmy się do van'a który został podstawiony pod nasz dom. Byłam strasznie śpiąca. Jak każdy chyba. Do lotniska mieliśmy 30 minut jazdy, więc chyba zdążymy bez żadnych poślizgów. Tak jak mówił Li, chłopcy ubrali się zwyczajnie, ponieważ w L.A. mamy być około 13:00. Mam nadzieję że uda mi się zasnąć w samolocie.
- Co się nie odzywacie? Jedziemy do L.A.! - przebudził nas Zayn który jako jedyny miał masę energii.
- Spać - odrzekł Niall.
- Będziesz miał 10 godzin na spanie, teraz jedziemy, jedziemy! - chyba brał jakieś tabletki.
- Zayn uspokuj się - skarcił go Liam.
- Przepraszam tatusiu - rzekł Malik z miną zbitegi pieska.
- Jesteśmy! - oznajmił kierowca.
Była dokładnie 02:27 czyli nie spóźnimy się! Wysiedliśmy z auta, gdzie następne mini-auto zabrało nasze bagaże i udaliśmy się do budynku lotniska. Tam na nas czekali już Camille, Josh, ochrona, ale gdzie był Andy? No nic. Poszłam się przywitać z Cami. No i z Josh'em.
- Wow, jak ostatni raz ciebie widziałem to nie pamiętałaś jak się nazywasz- powiedział śmiejąc się, a ja wystawiłam mu język.
- No to ludzie czas na odprawę!
- A gdzie Andy? - spytał Li.
- Nie mówił wam? Przecież on od kilku godzin jest w Los Angeles. Czeka na nas - uświadomił nas Paul.
Chłopcy wymienili jeszcze kilka zdań i poszliśmy na odprawę.
***
Zajęliśmy miejsca i czekaliśmy na resztę pasażerów. Bałam się troszkę. No bo kto by się nie bał. Mieliśmy zarezerwowane osiem miejsc, na tyle siedziałam ja, Cami, Zayn i Harry, a obok nas Liam, Niall, Josh i Louis. Siedziałam pomiędzy Camille, a Hazzą który siedział przy oknie. Nareszcie! Na pokład weszła stewardessa. Oznajmiła że za chwilę odlot i że należy zapiąć pasy. Po kilku minutach samolot zaczął się poruszać.
- Boisz się? - spytał się Harry, a ja skinęłam głową.
Chwycił moją dłoń i mocno ją ścisnął. A ja się uśmiechnęłam.
- Jakbym przypadkiem położyła sobie głowę na twoim ramieniu, no wiesz gdybym zasnęła, to nie miej mi tego za złe.
- Przecież wiem - zaśmiał się.
Samolot wzniósł się do góry, a ja zamknęłam oczy. Mam nadzieję że lot szybko minie.
***
- Przepraszam, już dolecieliśmy. - obudziła nas stewardessa.
Otworzyłam oczy i tak jak podejrzewałam miałam głowę na ramieniu Hazzy, ale tym razem Harry również miał głowę na mojej! Jednak za chwilę ją zabrał bo się obudził tak jak pozostali. Wstaliśmy ze swoich miejsc i udaliśmy się do wyjścia na lotnisko LAX.
- Jess, idziesz do łazienki? - spytała mnie Cami, a ja skinęłam głową.
- Jakoś szybko minął ten lot - powiedziałam.
- Bo spaliśmy - zaśmiała się. - Chyba się zakochałam w tym lotnisku.
- Dlaczego?
- No jest takie duże! I to Los Angeles! - teraz to ja się zaśmiałam.
- Masz przy sobie kosmetyki? - spytałam.
- Tak, a ty?
- Również.
Poprawiłyśmy włosy i makijaż i odświeżone wyszłyśmy z łazienki. Koło chłopców już były nasze bagaże i Andy. Już o czymś dyskutowali. Chyba o hotelu.
- Czyli w jakim będziemy? - spytał Josh.
- W hotelu W. I też każde w was będzie miało osobny pokój.
- Skąd taka zmiana? - zapytał Zayn.
- Hotel W jest bliżej hali na której będziecie jutro występować. Witam nasze stylistki! - powiedział Andy podając nam ręki.
- Dzieńdobry - odpowiedziałyśmy.
- Jessie jak się z tymi wariatami mieszkało? - spytał mnie.
- Bardzo fajnie - odpowiedziałam.
- Słyszałem że byliście na dużych zakupach.
- Tak.
- Czy ty się mnie boisz? - spytał a ja się zaśmiałam.
- Nie, proszę pana nie boję się.
- To czemu jesteś taka sztywna? W końcu to L.A.! A! Dzisiaj możecie sobie pobalować, ale jutro o 12:00 macie być wszyscy gotowi przed hotelem. Jutrzejszy koncert jest o 17:00 i trwa 4 godziny.
Mogłabym posłuchać dalej ale zadzwonił mi telefon. Ładnie przeprosiłam i odebrałam.
- Hej mamo.
- Cześć córeczko, jak tam dolecieliście już?
- Tak właśnie jesteśmy na lotnisku, potem zadzwonię, dobrze?
- Dobrze kochanie.
- Kocham cię bardzo mocno, ucałuj i uściskaj wszystkich, paa!
- Dobrze, ja ciebie też! Trzymaj się i pozdrów wszystkich.
Rozmowy z mamą zawsze podnosiły mnie na duchu. No ale z nią rozmawiałam po polsku, ponieważ było nam łatwiej. Chłopcy jeszcze chwilkę rozmawiali i pojechaliśmy do hotelu.
***
Dostałam pokój 356. Każdy miał pokój koło siebie, a więc było łatwiej do zapamiętania. A co do pokoju, to jest piękny! Mam widok na budynki, ale i tak jest cudownie. Rozpakowałam rzeczy, i ktoś zapukał do mojego pokoju.
- Proszę!
To Harry.
- Hej, widzę że się już rozpakowałaś - powiedział przytulając mnie. - Idziemy wieczorem na dyskotekę idziesz z nami prawda?
- Jasne, jakoś trzeba powitać Hollywood!
- No to do wieczora - powiedział, pocałował mnie w policzek i wyszedł.
On wyszedł a ja stałam jak wryta... pocałował mnie! No dobra w policzek... Ale to zawsze coś! Szczęśliwa opadłam na łóżko.
_____________________________________
Hej moi najdrożsi! : )
Przepraszam że tyle nie było tu nic :c .
Jak Wam się podoba? xx
Chcecie żeby był mocny flirt między Jess a Hazzą czy nie za bardzo? :D
Kolejny rozdział jutro rano xx.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
no dajesz dalej!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńno mają flirtować jest 25 rozdziałów iiiiii? co jest po między nimi?! NIC NIE WINNEGO!!!!!!!
no wiem, bo rozkręcam powoli :D
Usuńna moje jest świetnie ! niech między Hazzą i Jessie się cos wydarzy na tej dyskotece :D wgl niech będę razem , a tak ogólnie to świetny blog i opowiadanie ; **
OdpowiedzUsuńrozkręcaj szybko, ej napiszesz takie krótkie cos oczami harrego co on do niej czuje, ze bedzie rozmyslał na swoimi uczuciami do jess? <3 i piszesz zajebiscie ! love u!1
OdpowiedzUsuń