środa, 1 sierpnia 2012

Chapter 18 .


Chłopcy szykowali dom i siebie do imprezy, Dan i El pojechały się już szykować, a ja skończyłam rozmawiać z mamą przez telefon. Dochodziła 18:30, a goście mieli być na około 19:30 więc poszłam się wykąpać. Wzięłam około 20 minutowy prysznic, wysuszyłam i lekko podkręciłam włosy i wyszłam z łazienki. Przypomniało mi się że wczoraj kupiłam sobie śliczną sukienkę. Tak więc ubrałam się w sukienkę, która miała czarny tiulowy dół i mieniącą się górę, czarne szpilki, połyskującą kopertówkę, bransoletkę i pierwsze lepsze kolczyki (klik). Podkreśliłam oczy eyeliner'em, prawie niewidocznym cieniem do powiek i tuszem do rzęs. Na twarz nałożyłam podkład, lekko rozjaśniający puder, i troszkę różu na policzki, a usta pomalowałam malinowym błyszczykiem. Poszłam do pokoju obejrzeć się w lustrze i zadowolona z efektu spojrzałam na zegarek w telefonie, 19:12. Czyli cudem się wyrobiłam. W tym momencie ktoś zapukał do moich drzwi.
- Proszę - powiedziałam odkładając telefon.
- Hej, ja chciałem powiedzieeeee... - Harry zatrzymał na mnie wzrok.
- Że? - spytałam chichocząc.
- Że... No ten że... - ciągle wodził mnie wzrokiem, podeszłam do niego i szturchnęłam go lekko w ramię i w tym momencie spojrzał mi w oczy - o mój boże, ale jesteś pięk... Znaczy pięknie wyglądasz! - zarumienił się, a ja się uśmiechnęłam - A miałem powiedzieć że goście zaczęli się schodzić.
- Ok, to chodźmy na dół - powiedziałam a Harry wystawił łokieć tak żebym go chwyciła na co się uśmiechnęłam i go złapałam. Muszę przyznać że Hazza umiał się ubrać, miał na sobie zwykłą białą koszulkę, czarne spodnie, czerwone Convers'y i dodającą do wszystkiego smaku czarną marynarkę. Zeszliśmy na dół.
- O boże Jessie! - krzyknął Zayn.
- Co? - spytałam zdezorientowana i chyba z 10 osób wpatrywało się we mnie.
- Wyglądasz... Oszałamiająco... - mówił Niall.
- Dzięki - powiedziałam rumieniąc się.
- Kocham jak się rumienisz, wiesz? - szepnął mi na ucho Harry, a ja się do niego uśmiechnęłam.
Liam i Louis poszli do swoich towarzyszek, a ja w towarzystwie Hazzy, Niall'a i Zayn'a, jeszcze oczekiwaliśmy na gości.  Nie trwało to długo ponieważ po dosłownie 10 minutach było tu chyba z 50 osób. Na szczęście zamknęłam swój pokój... Ale przy sobie i tak na wszelki wypadek mam kilka kosmetyków, telefon, klucze do tego i tamtego mieszkania, i kluczyki do auta Harr'ego który sam mi je dał. Kiedy salon był praktycznie pełny każdy ruszył w swoją stronę. Zayn poszedł do Dj'a, Niall do jedzenia, a Harry gdzieś w środek parkietu. Ja nadal opierałam się o blat stołu kuchennego. Ale pomyślałam sobie że w końcu jest impreza! Trzeba się zabawić. Ruszyłam na środek parkietu i zaczęłam się ruszać, po chwili zatraciłam się w tańcu z Zayn'em.

***

Impreza trwała już jakieś dobre dwie i pół godziny, i choć bez alkoholu to i tak bawiłam się świetnie. Jednak na chwilę wyszłam na taras ponieważ dzwonił mi telefon. Dziwne... Dzwoniła moja sąsiadka pani Jensen.
- Dobry wieczór pani Jensen, czy coś się stało? - spytałam.
- Dobry, sama nie wiem czy taki dobry... Stało się stało. Kilka minut temu jakiś pan wchodził do pani mieszkania!
- O jezu... Dziękuję bardzo za informację, zaraz przyjadę! Dobranoc.
- Dobranoc.
Sprawdziłam szybko czy mam klucze, mam. Nikt nie miał moich kluczy poza mną! Musiałam iść do Hazzy spytać się czy mogę pożyczyć auto. Znalazłam go koło stolika z jedzeniem, i wyciągnęłam przed dom.
- Coś się stało? - spytał widząc moją zmartwioną minę.
- Tak, ale nie w tym rzecz. Mógłbyś pożyczyć mi samochód? - spytałam.
- Ale, chcę wiedzieć co się stało - powiedział robiąc słodkie oczka.
- Ktoś jest w moim mieszkaniu! A tylko ja mam klucze! - powiedziałam prawie ze łzami w oczach.
- No to jadę z Tobą! Przecież jest już ciemno - powiedział kierując się w stronę auta.
- Ale Harry.
- Co?
- Napewno piłeś - powiedziałam idąc za nim.
- A tu się mylisz! Nic a nic! Jestem czysty.
- Ale... Przecież Ty lubisz alkohol...
- Ale po ostatniej imprezie wolałem przystopować - otworzył mi drzwi do auta.
- Ok - powiedziałam wsiadając.
Jechaliśmy dość szybko, ale teraz nie martwiłam się o to. Pod mój dom dojechaliśmy w przeciągu 5 minut.
- Poczekaj na dole - powiedziałam wychodząc.
- Czekaj, czekaj! - pociągnął mnie za rękę - Idę z Tobą, a co jeśli coś Ci się stanie?
- Jak chcesz - nie chciało mi się z nim kłócić bo byłam i tak dość zdenerwowana tym że ktoś jest w moim domu.
Weszliśmy po schodach na dane piętro i wyjęłam klucze z torebki. Podeszliśmy pod drzwi mojego mieszkania, a ja zaczęłam je otwierać. Poszło mi to szybko. Odrazu zapaliłam światło, Harry szedł za mną.
- Idź do salonu i kuchni, ja sprawdzę łazienkę i sypialnię - powiedziałam.
Harry przytaknął i rozeszliśmy się w swoje strony. Powolnym ruchem kierowałam się w stronę łazienki. Zapaliłam światło. Czysto. Wyszłam z łazienki i już prawie wyszłam z sypialni, kiedy nagle ktoś złapał mnie za szyję i zaciągnął pod ścianę.
- Jeśli krzykniesz, uduszę Cię - szepnął mi do ucha nieznajomy męski głos.
Oczy zaleciały mi łzami i czekałam na Harr'ego. Ten facet chyba niewiedział że z kimś przyszłam. Albo wiedział, lecz niewiedział z kim. Kiedy się totalnie rozkleiłam Harry krzyknął z salonu:
- Tu jest czysto, a jak u Ciebie?
W tym momencie nieznajomy zaczął mnie dusić. Po chwili zakaszlnęłam. Harry przybiegł tu jak najszybciej kiedy usłyszał mój kaszel i gdy zobaczył że ktoś mnie dusi, miał wzrok dosłownie 'zabójcy'.
- Łapy precz od niej - powiedział Harry z zaciśniętymi zębami, a nieznajomy mnie puścił. Osunęłam się z kaszlem i z łzami na ziemię, a Harry zaczął się bić z tym facetem. W sumie to Harry go okładał, a tamten usiłował się bronić.
- ODDAJ KLUCZE - krzyknął groźnie Harry łapiąc go za koszulkę.
Facet najwyraźniej stchórzył bo oddał klucze i wybiegł z mieszkania jak najszybciej, Harry poszedł zamknąć drzwi i 'przyleciał' tu do mnie, przytulił mnie, a ja wtuliłam się w niego i płakałam głośno.
- Nie bój się, już dobrze, on już Cię nie skrzywdzi - mówił starając się mnie uspokoić.
Wtuliłam się w niego mocniej, a on wziął mnie na ręce i posadził na łóżku. Nadal nie uwalniając z uścisku.
- Jessie, mała nie bój się, obiecuję że już nikt Cię nigdy nie skrzywdzi - powiedział.
- Skąd wiesz? - powiedziałam nadal go przytulając.
- Bo ja tego dopilnuję - chwycił mnie za policzki i tym sposobem spojrzałam w jego oczy.
Jego oczy które były przepełnione bardzo głębokim współczuciem, pocieszeniem i... Miłością? Co ja bredzę... Pomasowałam sobie szyję i ledwo powiedziałam:
- Dziękuję.
- Za co? Za to że prawie dopuściłem do Twojej śmierci? - powiedział smutny.
- Nie, bo to nie Twoja wina. Dziękuję za to że potrafisz mnie pocieszyć - powiedziałam gładząc jego ramię.
- Nie ma sprawy, zawsze do usług - powiedział obejmując mnie.
- Chodź wracajmy na imprezę, ale poczekaj tylko poprawię makijaż.
- Idę z Tobą!
- Do łazienki? - spytałam uśmiechając się, a on przytaknął.
Poszłam do łazienki, wyciągnęłam z torebki tusz i puder, umyłam twarz pod oczami, i poprawiłam makijaż. Harry ciągle się mi przyglądał.
- Co tak oczy wytrzeszczasz? - spytałam.
- Bo to jest magia co Wy kobiety potraficie zrobić!
- No wiem - powiedziałam cwaniacko.
Wyszłam z łazienki, i to co zobaczyłam przyprawiło mnie o mini-zawał.
- Harry... Gdzie masz klucze od samochodu? - spytałam.
- W kiesze... Um...
- Proszę powiedz że to nie one - wskazałam na rozdeptane kluczyki.
- Okłamałbym Cię gdybym powiedział że to nie one.
- Czyli mamy do wyboru taxi, zostanie tu całą noc, dłuuuuugi powót do willi spacerkiem, lub próbowanie się dodzwonienia do chłopców.
- Nie mam kasy na taxi.
- Ja też.
- A wiem tyle że chłopcy mają telefony w swoich pokojach - powiedział.
- Czyli zostajemy tu na noc?
- Na to wygląda...
- Możemy porozmawiać - zaproponowałam.
- Z wielka chęcią - uśmiechnął się i poszliśmy do salonu.
- Chcesz coś do picia? Mam tylko herbatę - zaśmiałam się.
- Narazie dziękuję.
Poszłam do niego na kanapę i włączyłam MTV Hits.
- Wiesz zachowałeś się dzisiaj jak prawdziwy gentelman - uśmiechnęłam się.
- Tak, tak. Gentelmeni doprowadzają do czegoś takiego masz rację.
- Przestań się obwiniać!
- Ale to moja wina!
- Nie!
- Tak!
- Nie i koniec.
- Tak i ja mam rację.
- Pff... Nie.
- Zobaczymy, zobaczymy - uśmiechnął się.
Zaśmialiśmy się. Była dopiero 22:02. Cała noc przed nami.
- Harry, chcę się przejść - walnęłam - do willi.
- To chodź - powiedział pomagając mi wstać.
Bardzo dobrze zamknęłam dom i wyszliśmy. Przed nami dłuuuga droga.

_________________________________________


Się rozpisałam! :D
To jest OSTATNI rozdział przed wyjazdem :(
Będzie mi Was brakować, choć Was nie znam <3.
Następny rozdział dam 13 sierpnia, i musicie poczekać :)
Wiem, wiem. Trochę akcji dałam :)
Ale sądzę że znowu coś przesładzam... :\

No nic... See you soon! <3. Kocham Was i miłych wakacji! :)
Mądra jestem... 1 sierpnia, a ja życzę miłych wakacji >.<

6 komentarzy:

  1. Już tęskinieeee! <3 I wcale nie przesładzasz! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej kocham twojego bloga <3
    Wracaj szybko <3
    Jak bd miała ochotę i czas wpadnij do mnie dopiero zaczynam : )
    moment4love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. nie żebym sie czepiała , cały blog ogółem fajny , wciąga i ogółem jest ok . ale ten rozdział moim zdaniem jest beznadziejny . #NOHATE
    początek spoko i z tego wątku o włamaniu mogłoby wyjść coś fajnego ale .. no nie wyszło :)
    ja wiem że chciałaś wzmocnić więzi między Jess i Harrym no ale wydaje mi sie że lekko przesadziłaś . Musisz myśleć bardziej realistycznie . No bo tak troche bez sensu , włamali mi sie na chate , dusili mnie , a ja mam to w dupie nie obchodzi mnie kto to był , skąd miał klucze , czy nic nie zginęło , czy mam zgłosić to na policje i flirtuje sobie z chłopakiem a potem ide sobie na spacer . A poza tym też to takie dziwne było że mu te kluczyki tak o oddał i wgl . Znaczy nie jest źle , tylko .. tak sobie :) ale ogółem blog masz zajebisty czytam czytam i przestać nie mogę . Sama raczej lepiej nie pisze , więc sorry za moje wymądrzanie się , po prostu chcę pomóc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację! ten rozdział pisałam Z TELEFONU koło 1 w nocy. ponieważ obiecałam aby jakiś był :D ale dziękuję za wyrażenie opinii a co do tego z tym gostkiem to jeszcze będzie rozwinięte ;)

      Usuń
    2. kiedy dodasz kolejny rozdział ?

      Usuń
    3. dzisiaj wieczorem lub jutro rano. xx

      Usuń