Był mi potrzebny długi i relaksujący prysznic. Taki więc sobie sprawiłam. Sam prysznic zajął mi chyba z 20 minut, a jeszcze muszę wysuszyć i wymodelować włosy, pomalować się no i oczywiście się ubrać. Owinęłam się w ręcznik i poszłam po ubrania i kosmetyczkę. Wszystko położyłam na półce w łazience. Najpierw wysuszyłam włosy, modelując je przy tym. Dzisiaj postanowiłam je wyprostować. Następnie sięgnęłam po ubrania. Ubrałam się w zwykłe jeans'y, rurki oczywiście, jasny beżowy sweter i nałożyłam na siebie biżuterię. Wybrałam ten zestaw ponieważ będzie mi on pasował do moich nowych kwiatowych butów, i torby która nie jest taka nowa (klik) . Pomalowałam się tak jak zwykle tzn. podkład, odrobina różu na poliki, delikatna kreska eyeliner'em i tusz. Ogarnięta po 40 minutach wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół i zauważyłam całą siódemkę roześmianą na kanapie. Tylko Nialler'a brakowało.
- Hej - powiedziałam, a w odpowiedzi usłyszałam to samo tylko że 5 razy głośniej.
Podeszłam kolejno, do Eleanor, Danielle i Camille i przedstawiłam się. Potem usiadłam na fotelu naprzeciw Hazzy.
- Mamy zamiar iść do kina - powiedział wesoły Lou.
- To ja się odłączam - powiedziałam.
- Czemu? - spytała Danielle.
- Muszę obdzwonić rodzinę - uśmiechnęłam się - no i dokończę sprzątanie, bo na górze też praktycznie przejść nie idzie.
- Jak chcesz - rzekła Eleanor.
Niall właśnie zszedł na dół.
- Jakie kino? - spytał podjerzliwie, śmiejąc się jednocześnie.
- Idziemy do kina, ale Jessie nie chce - powiedział udając smutnego Zayn.
- Oj, no pójdziemy wszyscy kiedy indziej! - mówiłam. - Ja zostaję i koniec.
- Wiec że jesteśmy na ciebie obrażeni - powiedział Harry, na co ja się zaśmiałam.
Zostałam sama w domu. Skierowałam się do kuchni i usiadłam przy stole. Wybrałam numer mamy. Przegadałam z nią chyba z godzinę! Potem babcia, i tata. Ponieważ rodzice nie byli razem musiałam dzwonić do nich osobno. Całe rozmowy zajęły mi półtora godziny. Potem zabrałam się za sprzątanie. Dom doprowadziłam do połysku o 16:00. Chłopcy z dziewczynami powinni zaraz wrócić. Postanowiłam wybrać się do sklepu, do którego miałam 10 minut drogi. Założyłam buty, wzięłam torbę do której wcześniej włożyłam portfel, dokumenty i klucze i zamykając za sobą dom wyszłam. Przez całą drogę czułam się dziwnie... Jakbym była... Obserwowana! Tak właśnie. Jakbym była obserwowana. Pośpiesznie weszłam do sklepu i kupiłam to co miałam. Zapłaciłam, i przy wyjściu jakieś dziewczyny na oko 13 lat, zaczepiły mnie.
- Czy to ty od kilku dni pokazujesz się z One Direction? - spytały pełne nadzieji.
- Jestem ich nową stylistką, więc tak - uśmiechnęłam się.
- Możemy zdjęcie?
- Ale... Ja nie jestem sławna - uśmiechnęłam się ponownie.
- Prosimy baaardzo.
- A... Ale... - niewiedziałam zabardzo co powiedzieć. Przecież nie byłam wogóle znana. Z chłopcami mogły mnie widzieć raz.
- Jedno zdjęcie - błagały mnie.
- No... Dobra. Ale jedno - uśmiechnęłam się i stanęłam obok nich.
Pożegnałam je i poszłam do domu. Kiedy byłam pod domem, zauważyłam wielu paparazzi. Przez ogród nie mogłam wejść, bo było wysokie ogrodzenie, więc musiałam się przez nich przebić. Zaczęli mi robić zdjęcia! Bezczelni. Bogu dzięki ktoś mi pomógł. Wybawicielem był Styles. Złapał mnie za rękę i 'przeciągnął' przez furtkę. Potem już normalnie weszliśmy do domu. O dziwo nie było tam nikogo poza mną, Hazzą i Niall'em.
- Hej i dzięki za pomoc - powiedziałam.
- Spoko. Dzięki za posprzątanie - odrzekł Harry.
- Właśnie! - krzyknął z salonu Nialler.
- Nie ma sprawy. A... Gdzie reszta?
- Li i Dan są chyba na kolacji w jakiejś restauracji, Lou i El są znowu u El, a Zayn odprowadził Cami i poszedł się spotkać z kolegami z Bradford - tłumaczył Harry.
- Czyli prawdopodobnie na noc będzie tylko nasza trójka, tak? - chciałam się upewnić siadając w tym czasie na kanapie.
- Dokładnie - powiedział Niall który siedział koło mnie.
- To jak? Idziemy na miasto czy kisimy się w domu? - spytałam.
- MIASTO! - krzyknęli razem.
- No to już.
Harry odpalił auto i pojechaliśmy do pizzerni, na Oxford Street. Oni mają przerąbane! Na każdym kroku śledzą ich ci durni paparazzi! No ja rozumiem że taka praca, ale normalnie nie można się przez nich ruszyć... Przesada. Podeszła do nas kelnerka, Niall zamówił największą jaka była, Harry średnią, a ja sałatkę grecką.
- A ty co królik? - spytał Niall kiedy kelnerka odeszła.
- Tak! - odszczeknęłam się i zaczęłam udawać królika, a potem wszyscy się śmialiśmy.
___________________________________________
MASSIVE SORRY za niedodanie rozdziału wczoraj! :C
Nocowałam u babci i NIE MIAŁAM NETA : /
I przepraszam że tak cholernie krótki i bezsensowny... : /
Tak wiem. Jest totalne dno. Ale postaram się poprawić! Obiecuję :)
♥
Nie no bez przesady rozdział jest spoko. | hjii a tak przy okazji to kiedy następny ? ;>
OdpowiedzUsuńjutro rano lub wieczorem, lub pojutrze rano :) ale raczej jutro rano :)
UsuńFajny ! takiego jeszcze nie czytałam.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.
Zapraszam do mnie. :http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/
Jak zwykle przesadzasz... Masz świetny blog którego uwielbiam! :* Czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuń