Stoimy w kolejce do kas. Fanki wyjątkowo dają chłopcom spokój. Ale w sumie to Londyn, mogą ich tu widywać niemal codziennie. Ugh... Wezmę sobie małą sałatkę. No i sok pomarańczowy.
- Co bierzecie? - spytałam.
- Ja biorę zestaw powiększony - powiedział Niall .
- Ja też - odparł Zayn.
- I ja! - rzekł Hazza.
- A Ty, co bierzesz? - dopytywał mnie Nialler.
- Ja tylko małą sałatkę i sok - powiedziałam uśmiechnięta.
- Znalazł się królik! Pozwól że my Ci zamówimy, a Ty możesz skierować się z Harry'm do stolika - pchał mnie do Hazzy , Zayn.
- Ale... - nie dali mi dokończyć.
- Shhhh! Poszukajcie stolika - powiedział Niall.
- Muszę się przezwyczaić że przy Was nie mam prawa głosu - powiedziałam idąc koło Harr'ego.
- Oj , przesadzasz.
- Wcale nie!
- Wcale tak!
- Nie e!
- Ta ak!
- Nie przesadzam!
- Tak, tak ja i tak wiem swoje. A teraz chodź bo znalazłem stolik.
- No już, już - powiedziałam siadając obok Hazzy - wiesz może co oni mi chcą zamówić?
- Raczej zamówią Tobie, to co zamówią sobie.
- Jeśli sądzicie, że zjem zestaw powiększony, to się bardzo mylicie!
- Spokojnie, przecież mamy Niall'a! - zaśmialiśmy się.
- Tak, no racja... A właśnie! Bo my w sumie przez ten tydzień mieliśmy się poznawać i...
- Cześć, jestem Harry!
- Haha, to już wiem. Ale muszę wiedzieć w co lubicie się ubierać, wiesz jestem w końcu Waszą stylistką.
- Preferuję nagość.
- Hahaha! A tak na serio?
- No wiesz lubię koszule, marynarki, Convers'y, rurki... Zresztą wszystkiego innego się dowiesz od Cami.
- Cami?
- No tak, przecież menager wspominał o asystentce Lou - uśmiechnął się.
- No tak! - pacnęłam się w czoło - A masz może do niej numer?
- Tylko Liam ma - zaśmiał się.
- To ja się go jutro zapytam.
- Wraca dzisiaj - poprawił mnie.
- No proszę Cię, skoro wyszedł ze swoją dziewczyną to naprawdę sądzisz że wróci na noc?
- Haha, w sumie racja... O! Chłopcy idą z zamówieniami - dosiedli się do nas Niall i Zayn.
- To dla Ciebie - dał Hazzie - dla mnie, dla Niall'a i... Dla naszego królika! - powiedział szczerzac się Zayn i jednocześnie podając mi wielki zestaw.
- No chyba sobie ze mnie kpisz... - powiedziałam patrząc co mam przed sobą.
- Nie mam takiego powodu - odpowiedział nadal się szczerząc.
- Niall pomożesz mi w zjedzeniu tego prawda? - spytałam robiąc maślane oczka.
- Wiesz że jestem bardzo pomocny - powiedział, na co my się zaśmialiśmy.
Zestaw był naprawdę ogromny, więc zaczęłam od małej sałatki która w nim była. Oczywiście po skonsumowaniu jej, nie byłam już głodna. Ale cóż, przecież jestem tu z moim sumieniem czyli Zayn'em, Harry'm i Niall'em!
- Najadłam się - powiedziałam, na co oni wybuchnęli śmiechem.
- Jasne, jasne. A teraz masz tu jak na tacy podane i jedz - powiedział wpychając mi do buzi burger'a Zayn.
- Dobra! Potrafię sama! Jak nie zmieszczę się w moje ukochane spodnie to uwierz mi Zayn że już nie żyjesz! - spojrzałam na niego zabójczym wzrokiem i zaczęłam jeść burger'a.
- Chyba pójdę po drugi zestaw - powiedział Niall.
- Nie! Weź mój, ja już jestem w pełni najedzona - powiedziałam przesuwając moją tacę do Niall'a.
- Ok - powiedział Niall, a Zayn spiorunował nas wzrokiem na co się zaśmialiśmy.
- To jak, rozdzielamy się czy chodzimy wszędzie razem? - spytałam.
- Ej, wkońcu musisz nam pomóc dobrać ciuchy. Stylistko! - rzekł Harry.
- No tak, tak. Ale to działa w dwie strony. Ja chodzę z Wami, Wy ze mną.
- Zaczniemy od sklepu z bielizną - powiedział Harry, a ja spojrzałam na niego lekko przerażona - nie żartuje Jessie - uśmiechnął się.
- Wiesz sądzę że sama umiem sobie dobrać bieliznę - powiedziałam śmiejąc się.
- A ja jestem pewien że nie i uwierz że jak my Ci wybierzemy zestaw to go pokochasz! - zapewniał mnie Zayn, na co inni przytaknęli.
- Zaczynam się Was bać...
- Jeszcze nas tak dobrze nie znasz - śmiał się złowieszczo Niall.
- Możemy iść? - spytał Styles.
- Jasne - odpowiedzieliśmy chórem.
- Dobra, to na pierwszy ogień idzie sklep z męskimi koszulkami - powiedziałam.
- A potem z bielizną - powiedział szczerząc się Zayn.
- Aha, spoko - powiedziałam znów lekko przerażona.
Szliśmy w ten sposób że ja szłam między Zayn'em, a Harry'm, a Niall szedł koło Hazzy. Właśnie przekroczyliśmy próg sklepu który chłopcy wskazali jako jeden ze swoich ulubionych. W sumie nie dziwię się. Był to sklep z mieszanką, bardzo drogich ale tak samo modnych ubrań i butów.
- Dobra, to od kogo mam zacząć? - spytałam.
- Niech Harry idzie na pierwszy ogień, a ja z Zayn'em pójdziemy do fanów, a potem wymiana, co Wy na to? - spytał blondynek.
- Świetnie - powiedziałam, potem tylko widziałam Niall'a i Zayn'a wychodzących przed sklep.
- To od czego zaczynamy? - spytał Harry.
- Chyba zaczniemy od koszulek, bo z tym jest najłatwiej - powiedziałam uśmiechając się.
Zaciągnęłam Hazzę do 'sektoru' z koszulkami, i spytałam:
- Widzę że jest tu dużo znanych, marek. Z jakiej firmy koszulki najbardziej lubisz?
- Właściwie, to sam niewiem - kłopotliwie poprawił grzywkę - wiesz zawsze albo ktoś mi kupuje ubrania, albo mam od tego stylistów - tu się uśmiechnął - albo mam ubranie szyte na miarę.
- Rozumiem. Czyli pozwolisz że ja będę Ci wybierać ubrania?
- Jasne, działaj - uśmiechnął się.
- Jaki masz rozmiar koszulki?
- L.
- Spodni?
- Chyba 36/34. Lub coś takiego.
-Buta?
- 45 - powiedział a ja wszystko zanotowałam w telefonie.
- Ok, to Ty sobie wygodnie usiądź, a ja za chwilę wrócę i pójdziemy do przymierzalni.
Zrobił tak jak kazałam, a ja ruszyłam w poszukiwania. Powybierałam około 10-15 koszulek, 5 par spodni i 4 pary butów. Oczywiście wszystko markowe. Mam nadzieję że mu się spodoba bo wybierałam to chyba z pół godziny. Ok, to już wszystko. Idę do Harr'ego.
- Jak tam? - spytali Zayn i Niall którzy zagrodzili mi drogę.
- Właśnie idę w stronę przymierzalni, zaraz kolej któregoś z Was - powiedziałam uśmiechając się, skierowali się za mną - Harry masz, i pamiętaj! Każdą rzecz którą na siebie włożysz odrazu mi się pokaż - wydałam mu rozkaz.
- Tak jest! - powiedział przejmując ode mnie rzeczy i kierując się do wolnej przymierzalni.
- Ok, pozwólcie że teraz oporządzę Niall'a bo wydaje mi się że z Zayn'em będzie to długo trwało.
- Racja - powiedzieli razem, na co ja się zaśmiałam.
***
- Zayn ile razy mam Ci tłumaczyć że ta koszulka jest na Ciebie za mała! - powiedziałam idąc z nim do kasy.
- Ale Jess zrozum że ja ją kocham!
- Rozumiem, może mają większy rozmiar.
- Oni nie mają magazynu - powiedział zrezygnowany.
- Och, biedaczku! Spokojnie ciocia Jessie zaraz kupi Ci nowe lusterko - powiedziałam gładząc go po plecach.
Zayn podał kasjerce rzeczy które kupował, a ta zaczęła kasować. Ogółem cały te wybieranie ciuchów chłopcom zajęło mi około dwóch godzin, bo dochodziła już 15:00. Zajęło by godzinę, ale Zayn nie rozumie że niektóre rzeczy źle na nim leżą... Teraz mam nadzieję że ja ruszę swoją kartę!
- I jak jesteście zadowoleni z zakupów? - spytałam.
- Zdecydowanie! No a teraz sklep z bielizną - powiedział Harry, na co inni mu przytaknęli.
- Dobra, niech Wam będzie.
- A będziemy mogli Ci wybrać jeden zestaw? - niemal błagał Zayn.
- Yyy...
- Prosimy - przed moją twarzą ukazały się trzy inne błagające.
- Chłopcy, my się ledwo znamy a Wy już chcecie wybierać mi bieliznę?
- Spałaś z nami - powiedział śmiejąc się Zayn.
- Oj no dobra!
- Czyli możemy? - spytał Harry.
- Dobra, ale jedno pytanie.
- Taaaaak? - powiedzieli wszyscy z bananem na twarzy.
- Zayn, czy Ty nie masz dziewczyny?
- No właśnie... Zerwałem z nią dzisiaj...
- Dlaczego? Perrie wydawała się bardzo fajną i miłą dziewczyną!
- Zdradziła mnie... - powiedział skruszony.
- Oj, nie martw się nią - powiedziałam przytulając go.
- Nie mam takiego zamiaru - powiedział już uśmiechnięty Zayn.
- Czekaj, czekaj... Dzisiaj w aucie pytałam Ciebie jak tam z Perrie... Kłamałeś?
- To idziemy do sklepu tak? - spytał odbiegając od tematu Zayn.
- Dobra tym razem ujdzie Ci to na sucho!
Skierowaliśmy się do Intimissimi. Sama niewiem po co... Ja w każdym razie nie mam zamiaru kupować sobie bielizny. Ale chłopcy mają zamiar kupić coś mi.
- To Wy coś wybierzcie, a ja poczekam przed sklepem.
- Rozmiar Mileidi - powiedział Harry, powiedziałam mu rozmiar na ucho i wyszłam.
W sumie, nie chciałam sobie tu kupić nic poza biżuterią. Ale z nimi bardzo fajnie się spędza czas. Sądzę że mogłabym w nich znaleźć przyjaciół, i może coś więcej... Ach! Jessica! Znowu te myśli... Ale w sumie nie można tego tematu odkładać cały czas na bok... Znowu z drugiej strony, po co miałabym rozmyślać o miłości na środu centrum handlowego? Dziwnie, prawda? Racja, odłożę ten temat na nocne rozmyślanie. Po około 10 minutach wyszczerzona trójka wyszła ze sklepu i wręczyli mi torebkę.
- Ja lepiej w domu zobaczę co to jest - powiedziałam.
- Oj, zobaczysz, zobaczysz - powiedział Harry.
- Czy Ty mi grozisz? - spytałam a potem wybuchnęliśmy śmiechem.
***
Godzina 18:12. Niewiedziałam że z trójką facetów można spędzić aż pięć godzin w centrum handlowym! Niesamowite. Ale w sumie jestem zadowolona z moi... Ich zakupów. Dlaczego ich? Ponieważ zabrali mi portfel i zapłacili wszystko za swoje pięniądze. To miało być odwdzięczenie się za bilety do Lunaparku i za pomoc w wybraniu ubrań. Przesadzają. Przecież to nic takiego. To moja praca.
- Kierunek dom! - powiedział Harry odpalając auto.
- Jakieś plany na wieczór, oprócz filmów? - spytał Niall.
- Możemy zagrać w butelkę - powiedział ruszając śmiesznie brwiami, i patrząc się na mnie Zayn.
- Dobre! - odrzekł Harry.
Zaśmiałam się pod nosem, i wpatrzyłam na to co się dzieje za oknem. Jednym słowem wyłączyłam się od świata.
__________________________________________
Niewiem ile czasu zbierałam się na tak długi rozdział, ale nareszcie jest! Co prawda pisałam go jakąś godzinę, ale w sumie warto <3 . Dla Directioners zawsze warto :) . Jak Wam się podoba? xX.
Jestem zrozpaczona limitem moich follownięć na Twitterze . T_T
DZIĘKUJĘ ZA 3580 WYŚWIETLEŃ I 6 OBSERWATORÓW! xxxx! <3
Rozdział świetny :)
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :*
Pozdrawiam ;*
dziękuję, i postaram się napisać jeszcze dzisiaj :) . xx
Usuńdziękuję <3 . jak zawsze, przeczytam . xx
OdpowiedzUsuń